Jak już pisałam, na uszycie czekają podkładki na stół. Żmudne przycinanie już za mną, teraz trzeba się zabrać za szycie. Zastanawiając się nad sposobem obszycia lnu cieszę oczy soczystymi kolorami zieleni. To taka zieleń, o jakiej chyba już wszyscy marzymy po zimie. Tak zielona, że "aż ślinka cieknie".
W naturze jeszcze musimy na nią poczekać, dlatego tym przyjemniej będzie położyć tak smakowite kolorki na stole.
Splata nam się w życiu codzienna szarość, zwyczajność i rutyna z wydarzeniami pięknymi, niezwykłymi i wartymi zapamiętania. Jesteśmy ludźmi, którzy chodząc twrdo po ziemi czasami zaglądają ponad chmury, a czasami zahaczamy głowami o kawałek nieba. Tacy jesteśmy – Archanioły i Ludzie. A w każdym z nas tkwi potrzeba stwarzania tej odrobiny nieba koło siebie. Chcemy mieć w otoczeniu rzeczy piękne...
czwartek, 15 marca 2012
wtorek, 13 marca 2012
Śmieciarka i kos
We wtorkowe poranki budzi mnie najczęściej śmieciarka. To dzień, który rozpoczyna się od trzasku kubłów i dźwięku silnika ciężarówki.
Dziś było inaczej. Możliwe, że zbudziłam się sama.
Ja jednak wolę myśleć, że zbudził mnie kos. Dźwięki przecudnej, przejmującej melodii wyśpiewane przez małego ptaszka były tak donośne, że nie stłumiły ich nawet zamknięte okna.
W dodatku mogłam słuchać tych wspaniałych odgłosów na godzinę przed przybyciem huczącej i zgrzytającej maszyny. Przez głos kosa przebijały jeszcze inne ptasie trele, jednak tych nie potrafię nazwać, bo ornitolog ze mnie kiepski.
Czas zainteresować się odgłosami stworzeń żyjących tuż obok nas.
Na uszycie czekają kolejne woreczki, a w głowie pomysł wór, w którym zniknie plątanina kabli wszystkich domowych laptopów i ładowarek telefonów.
To gotowe woreczki w tonacji zielonej: z wierzchu zielono niebieska krateczka, podszewka w jasnozielone paseczki.
Materiał w żółte w rybki czeka na swoją kolej.
Czasu więcej poproszę !
Dziś było inaczej. Możliwe, że zbudziłam się sama.
Ja jednak wolę myśleć, że zbudził mnie kos. Dźwięki przecudnej, przejmującej melodii wyśpiewane przez małego ptaszka były tak donośne, że nie stłumiły ich nawet zamknięte okna.
W dodatku mogłam słuchać tych wspaniałych odgłosów na godzinę przed przybyciem huczącej i zgrzytającej maszyny. Przez głos kosa przebijały jeszcze inne ptasie trele, jednak tych nie potrafię nazwać, bo ornitolog ze mnie kiepski.
Czas zainteresować się odgłosami stworzeń żyjących tuż obok nas.
Na uszycie czekają kolejne woreczki, a w głowie pomysł wór, w którym zniknie plątanina kabli wszystkich domowych laptopów i ładowarek telefonów.
To gotowe woreczki w tonacji zielonej: z wierzchu zielono niebieska krateczka, podszewka w jasnozielone paseczki.
Materiał w żółte w rybki czeka na swoją kolej.
Czasu więcej poproszę !
poniedziałek, 12 marca 2012
Wiosenna zieleń czeka
Po sennej i mglistej niedzieli nastąpił równie pochmurny i deszczowy poniedziałek. Pogoda jednak nie zniechęca do działania. Ziemia rozmarza i cudownie pachnie. Nawet w mieście wyczuwalny jest ten zew natury wołającej o odrodzeniu życia po zimie. Tylko czekać, aż pojawią się pierwsze źdźbła trawy i pierwsze listeczki ostrożnie wyglądające na świat.
Różne zajęcia domowe i bolączki ostatnio nie sprzyjały szyciu - czas więc do niego wrócić. Powstało kilka drobiazgów/; zawieszka w kształcie serca do kredensowego kluczyka: z jednej strony kolorowa, z drugiej czerwona z koroneczką.
Mistrzem w robieniu zdjęć nie jestem, bo wyszło smutno, a w naturze serduszko wygląda pięknie.
Podobne zawieszki, zebrane razem na tasiemkach spryskane olejkiem zapachowym umilać nam będą atmosferę w łazience.
Wiosna wciska się do nas każdą szparką - pora więc odmienić wystrój stołu i domu. Gruby len na stołowe podkładki został już przycięty, a bawełna w kolorze wiosennych listków, w dodatku w kwiatuszki, już czeka na obszywanie podkładek. Marzy mi się także wiosenny fartuszek i łapki do garnków. Ale po kolei...
Różne zajęcia domowe i bolączki ostatnio nie sprzyjały szyciu - czas więc do niego wrócić. Powstało kilka drobiazgów/; zawieszka w kształcie serca do kredensowego kluczyka: z jednej strony kolorowa, z drugiej czerwona z koroneczką.
Mistrzem w robieniu zdjęć nie jestem, bo wyszło smutno, a w naturze serduszko wygląda pięknie.
Podobne zawieszki, zebrane razem na tasiemkach spryskane olejkiem zapachowym umilać nam będą atmosferę w łazience.
Wiosna wciska się do nas każdą szparką - pora więc odmienić wystrój stołu i domu. Gruby len na stołowe podkładki został już przycięty, a bawełna w kolorze wiosennych listków, w dodatku w kwiatuszki, już czeka na obszywanie podkładek. Marzy mi się także wiosenny fartuszek i łapki do garnków. Ale po kolei...
piątek, 9 marca 2012
W marcu jak w garncu
Marzec w tym roku jak z przysłowia. Dopiero cieszyło nas słoneczko, grzejące przez okno całkiem mocno, a tu znów spadł śnieg. Tym razem nie cieszyły się z niego nawet dzieci. Wszyscy czekają na ocieplenie i zieloności.
Zachęcone przykładem żywych stworzeń, na moich meblach i niektórych doniczkach przysiadły różne kolorowe ptaszki.
Materiał przycięty na woreczki kilka dni temu został uszyty, gotowe woreczki wyprasowane i wciągnięte sznureczki do wiązania.
Następny w kolejce czeka na uszycie kolejny zajączek, a w pudełku z nićmi ciągle ukrywają się dwie główki lalek. Moc pracy przede mną...
Zachęcone przykładem żywych stworzeń, na moich meblach i niektórych doniczkach przysiadły różne kolorowe ptaszki.
Materiał przycięty na woreczki kilka dni temu został uszyty, gotowe woreczki wyprasowane i wciągnięte sznureczki do wiązania.
Następny w kolejce czeka na uszycie kolejny zajączek, a w pudełku z nićmi ciągle ukrywają się dwie główki lalek. Moc pracy przede mną...
wtorek, 6 marca 2012
Wiosna
Ani kalendarz na to nie wskazuje, ani temperatura za oknem, a jednak to już wiosna.
Dziś pojawiły się całą zimę nie widziane sójki, i od razu zaczęła się wojna z wszędobylskimi srokami. Sójki wygrały, a sroki opuściły upatrzony teren. Chociaż sójki nie odlatują "za morze", to jednak migrują zimą w poszukiwaniu łagodniejszego klimatu lub zacisznego miejsca.
Oprócz przybyszów i powszechnego już o poranku śpiewu ptaków o nadejściu wiosny świadczą nabrzmiałe pąki na niektórych krzakach. Jeszcze ziemia pewnie nie do końca rozmarzła, jeszcze w cieniu można zobaczyć resztki zasp śnieżnych, a już gałązki wierzby przybrały zielony kolor. Poczekamy jeszcze aż rozwiną się bazie i liście, ale ich kora już wita wiosnę.
Żeby było jeszcze weselej w domu cudownie zakwitły hiacynty, niedawno otrzymane od bratniej duszy.
Dziś pojawiły się całą zimę nie widziane sójki, i od razu zaczęła się wojna z wszędobylskimi srokami. Sójki wygrały, a sroki opuściły upatrzony teren. Chociaż sójki nie odlatują "za morze", to jednak migrują zimą w poszukiwaniu łagodniejszego klimatu lub zacisznego miejsca.
Oprócz przybyszów i powszechnego już o poranku śpiewu ptaków o nadejściu wiosny świadczą nabrzmiałe pąki na niektórych krzakach. Jeszcze ziemia pewnie nie do końca rozmarzła, jeszcze w cieniu można zobaczyć resztki zasp śnieżnych, a już gałązki wierzby przybrały zielony kolor. Poczekamy jeszcze aż rozwiną się bazie i liście, ale ich kora już wita wiosnę.
Żeby było jeszcze weselej w domu cudownie zakwitły hiacynty, niedawno otrzymane od bratniej duszy.
Wiosna !
Na uszycie czekają kolejne woreczki w zielonej tonacji:
niedziela, 4 marca 2012
Co jemy?
Myślałam, że po przedwiosennym przeziębieniu i kłopotach z internetem skończyły się problemy. Ale do trzech razy sztuka. Niespodziewanie unieruchomiło mnie zapalenie mięśni barku. Trudno szyć i zajmować się domem. Siedzę sobie i czytam różne rzeczy, najczęściej dotyczące ogrodnictwa i rolnictwa.
Przy tej okazji trafiłam na filmik, który moim zdaniem powinni obejrzeć wszyscy, bo wszystkich nas problem dotyczy:
http://www.youtube.com/watch?v=gXxuSx7K9h0&feature=share
Już dawno zwróciliśmy w domu uwagę na jakość jedzenia. Czasami zakupione mięso wydzielało w czasie smażenia, czy duszenia zapachy nieznośne, a podane psu były wzgardzane i lądowało w kompoście. Jakości warzyw nie jesteśmy w stanie ocenić.
Za to jakość mąki widać gołym okiem. Mąka kupiona w sklepie sypie się grudkami, a ciasto udaje się lub nie. Zakwas zrobiony z takiej mąki najczęściej pleśnieje. Przypadkiem kupiona we młynie mąka okazała się produktem wręcz cudownym. Jasna, sypie się jak najsuchszy piaseczek bez najmniejszej grudki. Zakwas udaje się znakomicie i nie zdarzyło się, by ciasto ucierpiało. Cena niższa niż w sklepie. Od tej pory staram się zawsze mieć taką mąkę w domu.
Unikam kupowania mąki w sklepie odkąd doczytaliśmy, że do mąki dodaje się różne polepszacze i wypełniacze - w tym gips i mieloną sierść zwierzęcą.
Ostatnio coraz częściej można usłyszeć, że do cukru dodawany jest słodzik. Coś w tym jest - kiedyś kryształki cukru błyszczały - teraz są dziwnie matowe.
Co my właściwie jemy?
Przy tej okazji trafiłam na filmik, który moim zdaniem powinni obejrzeć wszyscy, bo wszystkich nas problem dotyczy:
http://www.youtube.com/watch?v=gXxuSx7K9h0&feature=share
Już dawno zwróciliśmy w domu uwagę na jakość jedzenia. Czasami zakupione mięso wydzielało w czasie smażenia, czy duszenia zapachy nieznośne, a podane psu były wzgardzane i lądowało w kompoście. Jakości warzyw nie jesteśmy w stanie ocenić.
Za to jakość mąki widać gołym okiem. Mąka kupiona w sklepie sypie się grudkami, a ciasto udaje się lub nie. Zakwas zrobiony z takiej mąki najczęściej pleśnieje. Przypadkiem kupiona we młynie mąka okazała się produktem wręcz cudownym. Jasna, sypie się jak najsuchszy piaseczek bez najmniejszej grudki. Zakwas udaje się znakomicie i nie zdarzyło się, by ciasto ucierpiało. Cena niższa niż w sklepie. Od tej pory staram się zawsze mieć taką mąkę w domu.
Unikam kupowania mąki w sklepie odkąd doczytaliśmy, że do mąki dodaje się różne polepszacze i wypełniacze - w tym gips i mieloną sierść zwierzęcą.
Ostatnio coraz częściej można usłyszeć, że do cukru dodawany jest słodzik. Coś w tym jest - kiedyś kryształki cukru błyszczały - teraz są dziwnie matowe.
Co my właściwie jemy?
czwartek, 1 marca 2012
Informatyka i eksperyment
Najpierw wirusy atakując moją rodzinę zabrały mi cały wolny czas, a teraz wirusy (?) sprawiły, że przez jakiś czas byłam pozbawiona dostępu do internetu. Na szczęście problem został rozwiązany.
Zajączek - przytulanka w kolorze wiosennej trawki pojechał do małej dziewczynki w środku Polski. Woreczki podróżne także "się rozeszły", dlatego po krótkich poszukiwaniach odpowiedniej materii zabrałam się za szycie kolejnych. Tym razem materiał jest cieniutki, a jednak dość gęsty (koszulowy).
Coraz bliższa Wielkanoc podsuwa mi pomysły na wiosenną oprawę stołu. Poszukiwania stosownego materiału w domu spełzły na niczym. Trzeba będzie poszperać w sklepach.
W ostatnich dniach z braku czasu udało mi się jedynie obszyć ciemnobrązowy obrus, który z serwetą na środku i białą porcelaną stanowią elegancką oprawę popołudniowej herbatki. Kolor został wybrany ze względu na meble stojące w jadalni.
O dziwo - ciemny kolor wbrew spodziewaniom - powiększył pokój, powodując nieomal "zniknięcie" dużego stołu. Eksperymenty są naprawdę przydatne.
Zajączek - przytulanka w kolorze wiosennej trawki pojechał do małej dziewczynki w środku Polski. Woreczki podróżne także "się rozeszły", dlatego po krótkich poszukiwaniach odpowiedniej materii zabrałam się za szycie kolejnych. Tym razem materiał jest cieniutki, a jednak dość gęsty (koszulowy).
Coraz bliższa Wielkanoc podsuwa mi pomysły na wiosenną oprawę stołu. Poszukiwania stosownego materiału w domu spełzły na niczym. Trzeba będzie poszperać w sklepach.
W ostatnich dniach z braku czasu udało mi się jedynie obszyć ciemnobrązowy obrus, który z serwetą na środku i białą porcelaną stanowią elegancką oprawę popołudniowej herbatki. Kolor został wybrany ze względu na meble stojące w jadalni.
O dziwo - ciemny kolor wbrew spodziewaniom - powiększył pokój, powodując nieomal "zniknięcie" dużego stołu. Eksperymenty są naprawdę przydatne.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









