sobota, 8 kwietnia 2017

Pomarańczowo

Kolejny komplet podkładek już wyjechał w świat.
Kolor na zamówienie - zrobiło się smakowicie i soczyście.
Bawełniana "łączka" naszyta na surówkę lnianą - mięciutką i bardzo przyjemną w dotyku, 30 x 40cm. Są oczywiście pikowane. Na odwrocie równie soczyste pomarańczowe kwiaty na bawełnie.

Nie wiem, co będzie następne, bo mam przygotowanych kilka zestawów kolorystycznych, a pomysłów jeszcze więcej. Tylko czas... No i przyznam, że trochę wysiadają oczy i nadgarstki.

wtorek, 4 kwietnia 2017

Szycie

Wróciłam do szycia.
Zajęć mi nie brakuje, dzień jest zwykle za krótki, ale...
Zaczęło się od tego, że ktoś, coś sobie zażyczył, i poszło...
Koleżanka przysłała wzór pikowanej podkładki stołowej, która już nieco się zużyła i poprosiła o "takie coś" w kolorystyce czerwono - zielonej (35cm x 25cm).

  a potem w beżo - różach. Teraz mogę się przyznać, że namęczyłam się niemało.

Spinanie, fastrygowanie, pikowanie, układanie, dobieranie kolorów... Uff.
Przy trzecim komplecie było już łatwiej.
Powstała też wersja zimowo - świąteczna.
I następna, już wiosenna (dostępna, 6szt, ok.35 x 25):
A potem miała być wariacja na temat kratek w granacie i szarościach (40x30):
Z rozpędu popełniłam kolejne niebieskości (jeszcze dostępne, 6szt, ok.35 x 25):
Po drodze uszłam jeszcze sówki - przytulanki, dla bliźniaczek...
Aktualnie szyję kolejny komplet podkładek, w zamówionych kolorach, ale zdjęcie będzie po ukończeniu.
c.d.n.




niedziela, 5 marca 2017

Kiedy nie chce mi się wędzić

Jeżeli nie ma się nowoczesnej wędzarni z bajerami, termometrem i wszelkimi udogodnieniami, ale zwykłą "budkę", która działa tylko wtedy, gdy pali się odpowiednie drewno, nie zawsze chce się (nie zawsze ma czas) wędzić.
Pilnowanie spalania, dokładanie drewienek jest zajęciem miłym i relaksującym, ale życie czasami gna.
Chyba już kiedyś pisałam o mięsach na zimno, które doskonale zastępują wędliny pełne konserwantów. W sklepach mamy ogromny wybór wędlin, ale dla mnie wszystkie smakują tak samo - chemicznie. W dodatku bardzo szybko robią się paskudne. Wędliny "naturalne", czy też "eko" są za to nieprzyzwoicie drogie - co przy piątce ludzi w domu (3 mężczyzn), z czego najmłodszy jest ciągle jeszcze na etapie rośnięcia i pochłaniania "konia z kopytami" - nie wychodzi na zdrowie portfelowi.
Ponieważ dawno na blogu mnie nie było (rutyna życia nie skłania do wpisów) - postanowiłam tym razem podzielić się swoim sposobem na zdrowe i bardzo smaczne jedzenie.
ŁOPATKA (kulka) LUB SZYNKA DUSZONA
Łopatka wieprzowa lub szynka (mięso) są do dostania w sklepach po kilkanaście złotych z kilogram.
  • Ja zwykle biorę zwarty kawałek w wadze około 1 kilograma (może być trochę więcej, lub mniej). 
  • Wkładam do woreczka i zasypuję solą i przyprawami, wszystko potrząsam, przewracam, pocieram, aż całe mięso, ze wszystkich stron jest pokryte grubą warstwą przyprawy. Sól dodaję do przyprawy. (na kilogram 2-3 łyżeczki)
Może to być ulubiona kompozycja przypraw własnej roboty, albo gotowy dodatek np. do grilowania, jeżeli ktoś lubi czosnek - można natrzeć czosnkiem, albo papryką. Dowolnym ulubionym ziołem.
  • Zakręcam woreczek i wkładam na kilka godzin do lodówki. 
  • Potem wrzucam mięso do brytfanny  na rozgrzany tłuszcz (smalec), obsmażam ze wszystkich stron, dodaję kubeczek wody i duszę przynajmniej godzinę. Wodę trzeba uzupełniać, żeby się mięso nie przypaliło.
  • Zestawiam garnek z pieca i pozwalam mięsku wystygnąć, dopiero zimne daje się ładnie kroić w plasterki. (ciepłe się kruszy i rozłazi).

MIELONKA W OTOCZCE Z GALARETKI
Dokładnie zmieszać:
  • kilogram mielonego mięsa wieprzowego, przyprawy (wg upodobań: sól, papryka, czosnek, pieprz, lub "gotowce" - ja daję marynatę staropolską)
  • i 5 - 6 łyżeczek żelatyny w proszku
  • zmieszaną mielonkę wkładam do woreczka przeznaczonego do gotowania i do szynkowara, który umieszczam w kąpieli wodnej w większym garnku pełnym wody. Wszystko musi się gotować ponad godzinę. 
  • Potem szynkowar wyjmuję z gorącej wody i pozwalam całości wystygnąć, po czym wkładam jeszcze wszystko do lodówki.
Po dokładnym wystudzeniu wszystko daje się pięknie kroić w cienkie plasterki.

Kto nie ma szynkowara może włożyć wszystko do dowolnego garnka (byle dość głębokiego) który można umieścić w kąpieli wodnej tak, żeby był zanurzony co najmniej do górnego poziomu mięsa. Jeżeli nie umieścimy mięsa w woreczku - może być problem ze zgrabnym wyjęciem całości z naczynia.

Czas do Wielkanocy minie zapewne bardzo szybko, a wtedy będzie doskonała okazja do zrobienia własnego pasztetu pieczonego.
SMACZNEGO!