środa, 2 sierpnia 2017

Maciej

Upały.
Jest tak gorąco, że przypięłam do okien dodatkowe, grube, zasłony. Bez nich w głównym miejscu, gdzie toczy się życie (pokój połączony z kuchnią) nie dałoby się wytrzymać.
5 poniekąd dorosłych osób (przynajmniej rozmiarami) chce pić.
Archanioł już dawno zrobił urządzenie pozwalające własnoręcznie gazować wodę, bo to właśnie bąbelki w wodzie są chętnie wypijane, by ugasić pragnienie.
Oprócz tego hektolitrami zaparza się różnorodne herbatki, w tym miętę. Z dzieciństwa zakodowany smak świeżej mięty z cytryną znajduje odzwierciedlenie w tym, co podaję mojej rodzinie do picia. Niech się schowają wszelkie butelkowane, gazowane (lub nie), napoje. Nic nie ugasi tak doskonale pragnienia.

Dawno temu pisałam o sąsiadach, którzy wyprowadzili się zostawiając kota i kotkę. Obydwa zwierzaki są na szczęście, pozbawione możliwości rozmnażania. Przetrwały dwa lata bez domu (w tym dwie zimy) dzięki dokarmianiu, głównie przez moją sąsiadkę. Koty nie zbliżały się dotąd do mojego ogrodu ze względu na Regisa. Kotkę w największe mrozy przetrzymywaliśmy w biurze Archanioła (niechętnie dawała się złapać). Kocur wtedy gdzieś znikał.  Z ciężkim sercem, nie raz, patrzyłam, jak przesiadywał na parapecie domu, w którym kiedyś mieszkał. Niestety, już nie może tam wchodzić.
W ubiegłym miesiącu sąsiadka z rodziną wyjechała na wakacje i poprosiła mnie, żebym przychodziła do ich ogrodu karmić koty.
Niech mi ktoś powie, że kot przywiązuje się do miejsca, a ludzie są mu niepotrzebni, to go wyśmieję. Karmione o stałej porze sierściuchy przychodziły nie tyko do
michy, ale i po codzienną porcję głaskania. Po kilku dniach, gdy siedzieliśmy wieczorem w naszym ogrodzie - przyszły obydwa! - mimo obecności Regisa, który coraz starszy, jest coraz mniej ruchliwy.  Od tamtej pory już nie chodziłam do ogrodu sąsiadów, by nakarmić opuszczone zwierzaki. Lekceważąc psa (zawsze dla kotów łaskawego) były karmione przy ogrodowych drzwiach mojego domu. Potem zaczęły zwiedzanie parteru. Kotka nie bała się wejść do biura, które znała. Za nią podążył kot.
Niezależna kotka przychodzi i znika, za to kocur, zwany od dawna Maciejem zamieszkał w kąciku za biurkiem. Teraz kocie michy stoją już regularnie w biurze (Regis bardzo lubi kocie chrupki i trzeba było ich przed nim pilnować).
Dziś Maciej, który jest przesympatycznym rudaskiem wybrał się na piętro, odkrył otwarty balkon, a z balkonu dotarł do Tymonowych misek, które (też ze względu na Regisa) stoją na kuchennym parapecie.
Mamy nowego mieszkańca.

1 komentarz:

  1. Dwa. Kotka też przyjdzie. Tylko co Tymon na to? wojna będzie...

    OdpowiedzUsuń