piątek, 31 stycznia 2014

Bumerang -

Jak bumerang przed wiosną wraca do mnie temat rozwiązania problemów... toaletowych na wsi.
Wieś nie ma kanalizacji i chyba nieprędko będzie ją mieć, skoro cała liczy ledwo ponad trzydzieści numerów, z czego zamieszkałych jest około trzech czwartych domów. Dokoła znajdują się wsie podobnej wielkości, niektóre zaludnione w jeszcze mniejszym stopniu.
Brak rozwiązania sanitarnego zniechęca do częstych i dłuższych wyjazdów na włości.
Rozwiązaniem byłby domek z serduszkiem, ale taki z dziurą w ziemi pod przybytkiem nie wchodzi w rachubę ze względu na płytkie wody podskórne.
W internecie pełno jest informacji o toaletach kompostujących, o sposobie ich budowania i użytkowania, i wszelkich zaletach związanych z tym, że kłopotliwy dowód naszego życia zostaje zmineralizowany.
Ale co dalej?
Angielskojęzyczne strony podają radośnie, że po rocznym przekompostowaniu uzyskany produkt nadaje się do użyźniania ziemi: pól, ogrodów, działek.
Tymczasem wszystkie spotkane przeze mnie publikacje mówią, że produkty ludzkiej przemiany materii nie nadają się do kompostowania. Wikipedia mówi: Odchody zwierząt innych niż roślinożerne nie powinny być nigdy kompostowane, podobnie jak odchody ludzkie i zwierząt domowych.
Za to pod hasłem "toaleta kompostująca" czytamy:
Zetknięcie się z nieodpowiednio lub niecałkowicie skompostowanymi ludzkimi odchodami może być niebezpieczne, ponieważ mogą one zawierać bakterie i inne patogeny związane z chorobami ludzkimi. Z tego powodu kompost z odchodów ludzkich nie powinien być używany jako nawóz bez uprzedniego upewnienia się, że jest on całkowicie przetworzony. W trakcie kompostowania masa powinna osiągnąć temperaturę około 40-50 stopni Celsjusza. Centrum Technologii Alternatywnej z Walii zaleca, by w klimacie umiarkowanym, takim jak w Polsce, gdzie prawdziwy rozkład przez bakterie ciepłolubne może nie nastąpić, ludzkie odchody były trzymane w kompostowniku przez co najmniej rok, by można było mieć pewność, że nastąpił całkowity rozkład odchodów. Centrum to zaleca również nieużywanie nawozu z ludzkich odchodów bezpośrednio przy warzywach, takich jak sałata, która rośnie przy ziemi, dopuszczając użycie go do nawożenia krzewów oraz drzew owocowych.
No to używać, czy nie używać?
Bakterie, wirusy, pasożyty mają szanse zginąć w dłużej utrzymującej się, wysokiej temperaturze jaką daje pryzma kompostowa, ale co z owymi dziwnymi białkami zwanymi prionami? Są, czy ich nie ma w takim kompoście? Jeżeli są, to jak przetworzą je rośliny? Czy dodawanie odpowiednich bakterii do pryzmy kompostowej mogłoby pomóc? W oczyszczalniach ścieków bakterie radzą sobie doskonale.
Mogę takiego kompostu nie używać do użyźniania ziemi uprawnej, jednak co wtedy z nim zrobić?
Jeżeli ktokolwiek ma wiedzę lub/i doświadczenie dotyczące tych zagadnień, proszony jest o podzielenie się.

8 komentarzy:

  1. U mnie gmina uznała, że skoro nie opłaca się ciągnąć kanalizacji, to zamontuje przydomowe oczyszczalnie ścieków. Sprawdza się bardzo dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam na podwórku studnię - lustro wody bywa widoczne już niecały metr poniżej gruntu. W takich warunkach nie można zrobić oczyszczalni przydomowej. Ciekawe, że ukształtowanie geologiczne jest takie, że tylko część wsi ma tak płytko wody podskórne, a część może spokojnie kopać na dowolną głębokość.
      Przy takich wodach bywają problemy nawet z umieszczeniem szamba, które musi być szczelne.
      Dlatego wymyśliliśmy toaletę kompostującą - szybka, tania i łatwa w obsłudze. Miejsca mam też sporo na umieszczenie tego szczególnego kompostownika, w dowolnej odległości od domu. Wieś pustawa, sąsiedzi właściwie nic nie uprawiają. Tylko Archanioł postraszył szkodliwością ludzkich ekskrementów - no i teraz już nic nie wiem...

      Usuń
  2. W mojej wiosce przed każdymi wyborami obiecują budowę kanalizacji,to już chyba 15 lat kiełbasy wyborczej.Budowa obwodnicy(7 km)trwa już blisko 15 lat.W tym roku utknęli na dobre.Koszty także przekroczone blisko dwukrotnie.Teraz mają kolejny problem z wywózką śmieci.Do przetargu zgłosiła się tylko jedna firma i stawia warunki.Miała być kolejna podwyżka za wywóz śmieci-to oni potrafią.A Gmina zadłużona po uszy,jest w czołówce w Polsce-aż chce się powiedzieć"szambo".
    W Japonii nigdy nie było problemu z odchodami ludzkimi.Tam do zbierania nieczystości wyznaczeni byli specjalni ludzie,którzy jeździli wózkami przystosowanymi do odbioru nieczystości z każdego domostwa.Takie odchody były w cenie,nawożono nimi pola.Dżuma u nich też nie zagościła.
    A Europa śmierdziała,królowie załatwiali się do kominków,zaraza zabiła pół Europy bo jakiś mądry wymyślił żeby się nie myć.
    Ja z Ojcem co roku wiosną opróżniałem szambo.Był do tego specjalny kubeł i chochla.I tak robili wszyscy.A jak wszystko po takim nawozie rosło.Ja żyję,antybiotyków jeszcze nie brałem,Ojciec dożył 80-tki,Mama ma 90 i ma się dobrze.
    Ja bym dalej wywoził nasze kupki na działkę,ale sąsiedzi zrobili się bardzo inteligentni i im śmierdzi,mają krótką pamięć.Nie mógł bym też wywozić na działkę,bo do szamba spływają detergenty z prania,kąpania itp.Wlewałem do szamba biologiczne środki,nie rusza.Ale to nie problem,bo mam duże czterokomorowe szambo,dzielę na pół i jedziemy z koksem.
    Niestety królowa nieczystości-Fekalia-jest w niełasce,została zdetronizowana przez nawozy sztuczne,króluje-industrializacja."vimeo.com/13618190"
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mojej teściowej wodę z mydlinami z prania ręcznego wylewało się wprost na trawnik - nie zauważyłam żeby mu to zaszkodziło. Są proszki, które są szkodliwe dla środowiska, a są takie, ż którymi sobie poradzi - wszystko jest chyba tylko kwestią ilości.
      W "pracowni permakultury" można było kiedyś przeczytać, że proszki z zawartym w nich azotem bywają pożyteczne w sadach. Pokazały się też naturalne środki piorące np. orzechy piorące.
      Ja na razie problem prania odkładam na bok, bo tymczasem chodzi o krótkie pobyty na włościach, gdzie wystarczy miska i mydło do małej przepierki.
      Skoro zawartość szamba nie przeszkadza w uprawie działki, to chyba tym bardziej nie powinien przeszkadzać kompost rozłożony na nieużytkach? Zwłaszcza, że u mnie i kawał szczerego piaseczku z sosenkami można znaleźć. Ot, jurajski krajobraz...

      Usuń
    2. Miało być: proszki z zawartym w nich fosforem...

      Usuń
  3. nie wiem.... bo my wybudowalismy sobie własna bio oczyszczalnię....a kupiliśmy dom z szambem...
    moja wieś liczy prawie 300 numerów ale kanalizacji nie ma i nie bedzie miała, gmina dopłaca do indywidualnych oczyszczalni
    W poprzednim miejscu była kanalizacja ale koszty były b. wysokie , bo niektórzy własciciele po otrzymaniu rachunku odłączali sie od niej, woleli szambo niz płacic 2 razy więcej za scieki niż na wodę...
    serdeczności
    http://leptir-visanna6.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ulepszanie ziemi i zdrowia
    Zamiast kopac dolek pod kims mozna to zrobic pod soba. Chruszczow w swoich pamietnikach wspomina, ze na stepowych terenach po zbudowaniu toalet, ich uzytkownicy szybko je zapaskudzili bo nie wiedzieli jak je uzywac. Pewnie w miejscach osiadlych mieszkancy zwykli uzywali lopat do pochowania odchodow. Jest takie powiedzenie, ze ci co nie zasypia odpadow ziemia to beda w nich plywac. Przy okazji warto zwrocic uwage na aspekt zdrowotny tego ceremonialu. W Europie i podobnych miejscach w wychodkach siedzi sie jak na tronie podczas gdy w tradycyjnej czesci Azji sprawy zalatwia sie w kuckach. Kupilem sobie urzadzenie by w lazience bylo po azjatycku. Uczynilem to dlatego, ze sa zalecenia by przy zalatwianiu potrzeb przysiadac gdyz to ma pozytywny wplyw na brzuszne narzady. W szczegolnosci sprzyja to zdrowiu plci zenskiej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam,

    shape_shifter poprosił mnie bym odpowiedział na zadane przez ciebie we wpisie pytania. http://permakultura.net/2014/01/24/poznaj-brix-czyli-jak-naukowo-zbadac-smak-i-jakosc-produktow-roslinnych/#comment-2956

    OdpowiedzUsuń