piątek, 25 września 2015

Znowu jabłka

Właściwie, nie tyle "znowu". co "nadal".
Jabłuszka rosną na drzewach coraz większe i coraz słodsze.
Coraz łatwiej się je zbiera, bo mniej razy trzeba się schylić, by napełnić siatkę.
Znalezione obrazy dla zapytania jabłkaŻeby nie marnować przestrzeni w słoikach na robienie kompotów z ćwiartek jabłek, robię koncentrat - a może należy to nazwać musem? Jabłka pozbawione ogonków, pozostałości kwiatu i gniazd nasiennych, w połówkach, ze skórką (pod skórką jest tyle dobroci) wrzucam do gara, na dno nalewam niewielką ilość wody, by jabłka szybciej się przeparowały, a kiedy zmiękną, blenderem zamieniam je w jednolitą pulpę. Jeszcze tylko odrobina cynamonu i cukru (do dojrzałych nie dodaję) i przekładam gorącą breję do czystych słoików. (Uwaga - bardzo gorące!) Po zakręceniu - odstawiam. Gotowe.
Taki produkt można używać w dowolny sposób: wyjeść łyżeczką dla poprawy humoru, dodać do dowolnego produktu mącznego (ciasto, naleśniki, kromka chleba) lub po prostu paćnąć do szklanki, dopełnić wodą przegotowaną lub bąbelkową i wypić, jako najwyższej jakości, zdrowy, pozbawiony konserwantów, napój jabłkowy.

środa, 23 września 2015

Wstyd

Niewiele razy w życiu wstydziłam się aż tak bardzo.
Nigdy z powodu tego kim jestem.
Znalezione obrazy dla zapytania polak węgier dwa bratankiAż do teraz...
Zasłużyliśmy jako naród na każde splunięcie naszych sąsiadów.
W końcu ktoś te karty do urn wyborczych wrzucił...

czwartek, 17 września 2015

PAMIĘTAJ. To nie jest zwykła data



Należy pamiętać, kto ranił nas przez wieki, a kto dodatkowo wbił nóż w plecy...

Pojęcia nie mam, kto jest autorem tego wymownego obrazu. Nie znalazłam... Ktoś wie?

środa, 16 września 2015

Hades? - zamkniety!

W liceum, do którego uczęszcza moja córa znajdował się sklepik zwany Hadesem.
Hades znajduje się oczywiście w szkolnych podziemiach i był tam już ponad trzydzieści lat temu, kiedy i ja do tego samego liceum uczęszczałam. Już wtedy był to "lokal z tradycjami". Przez całe lata można było tam kupić coś do picia - na zimno i na gorąco, paczkowane ciastka i wafelki, ale przede wszystkim doskonałe kanapki i drożdżówki.
Znalezione obrazy dla zapytania kanapka
Kanapki - zakazane jako wysoce szkodliwe...
Teraz jednak przyszło "nowe". Po kilkudziesięciu latach funkcjonowania (podejrzewam, że może nawet od "powojnia" - przed IIWŚ w tymże budynku mieściła się szkoła żeńska) sklepik zamknięto!
Od ubiegłego roku szkoła nie ma stołówki, a w tym roku odcięto uczniów od zakupu czegokolwiek do jedzenia lub do picia. Jeżeli zapomni się śniadania z domu - ścisła dieta.
Stołówki nie ma z "baaardzo ważnej" przyczyny: dawny ogromny budynek szkoły żeńskiej przedzielono i w jednej części mieści się rzeczone liceum, a w drugim przez kilkadziesiąt lat mieściła się szkoła podstawowa, a od kilku lat gimnazjum. Była sobie też jedna stołówka obsługująca obie szkoły - wystarczyło przekroczyć oddzielające placówki drzwi, by zjeść obiad.
Niestety, dzięki nowoczesności w domu i zagrodzie i coraz mądrzejszym urzędnikom, licealiści nie mogą już korzystać z obiadów (które od zawsze są dotowane), bo nie są uczniami szkoły,w której znajduje się stołówka, nie mogą więc z dotacji korzystać = obiadów nie ma.
Tym sposobem, dzięki dbającym o dobro uczniów urzędnikom kilkadziesiąt, a może i kilkaset uczniów zostało pozbawionych dostępu do jakiegokolwiek jedzenia.
Do sklepu oczywiście wyjść nie wolno...

środa, 2 września 2015

Skóra na niedźwiedziu

... złoty pociąg należy się Niemcom (jako spadkobiercom właściciela składu)...
Dlaczego?
Przecież to złoto zrabowali NAZIŚCI a nie Niemcy, a naziści już nie istnieją.
Obozy koncentracyjne też były NAZISTOWSKIE, a nie niemieckie.

niedziela, 30 sierpnia 2015

O co chodzi tym ciemniakom? MASZ DZIECI? - CZYTAJ!

Rodzice wołają "Ręce precz od naszych dzieci!"
O co chodzi? - o wychowanie seksualne.
- No przecież im się należy! Muszą wiedzieć skąd się biorą dzieci!
Niestety, ten kto myśli, że sprzeciw dotyczy uświadomienia, myli się. Sprzeciw dotyczy tego JAK DALEKO posuwa się owo uświadomienie.
Odważyłabym się, że sprzeciw dotyczy gwałtu dokonywanego na młodych umysłach i duszach.
Pozwolę sobie pomóc cytatem z "niezależnej.pl":
JEŻELI MASZ DZIECI (własne lub w rodzinie) - PRZECZYTAJ!
"Jak się przekonaliśmy tzw. polityka oraz edukacja antydyskryminacyjna ma w ideologicznej wizji służyć celom określonym przez tzw. teorię queer, tj. zaburzeniu seksualności, w szczególności młodego pokolenia, co ma prowadzić do szczęśliwego społecznie świata, w którym nie ma miejsca na stabilną kobiecość i męskość, ponieważ każdy płynnie i według uznania zmienia swoją „płeć” i seksualność.
  Wzorcowym przykładem takiej edukacji są dofinansowywane przez MEN „warsztaty antyhomo- i antytransfobiczne” autorstwa Marty Konarzewskiej, przedstawione w broszurze dostępnej TUTAJ
  Zwraca uwagę opakowanie treści służącej zaburzaniu seksualności w grubą warstwę relacji z zajęć poświęconych wieloaspektowej tolerancji (wobec Żydów, Cyganów, ubogich, niepełnosprawnych itp.) np. często obłudnie i instrumentalnie odwołującej się do katolickiej etyki.
W środku znajdujemy – już nie relację, ale szczegółowy scenariusz zajęć „anty-queerfobicznych” do przeprowadzenia w klasie. Każdy z uczniów wciela się w geja, lesbijkę bi- lub transseksualistę, „możliwie najdokładniej utożsamiając się ze swoją rolą”. Ma to rzekomo służyć temu, by uczestnicy zajęć „poczuli na własnym ciele ból wykluczenia”. Czy rzeczywiście? Na stronach „Krytyki Politycznej” autorka przedstawia się jako teoretyczka queer. Dlatego z pewnością zna i realizuje strategiczny cel teorii queer, tj. zaburzenie płci i seksualności . I temu właśnie służą jej warszaty.

Pisał o tym nie tylko Jacek Kochanowski, ale przede wszystkim twórczyni i światowa guru teorii queer, Judith Butler w książce „Uwikłani w płeć”.  Szukała ona drogi by przez „nienormatywne praktyki seksualne doprowadzić do destabilizacji płci”,  ściślej: płci kulturowej czyli genderu, bo jak przyznała, „płeć biologiczna wydaje się niepodważalna”. Jako przykład zaburzających seksualność praktyk Butler podaje przedstawienia drag queens i drag kings, rytuały transseksualistów występujących w przebraniach (wcieleniach) zaprzeczających (często podwójnie) ich płci biologicznej, jak w przypadku Conchity Wurst – mężczyzny udającego kobietę, ale z brodą.

Warsztaty antyhomo- oraz antytransfobiczne, podobnie jak przebieranki dzieci w osławionych równościowych przedszkolach są odpowiednikami przedstawień drag i służą zaburzaniu seksualności młodych ludzi. Nie u każdego to się uda, ale zostaje odwrócony zasadniczy cel i kierunek wychowania: zamiast stabilizowania poczucia płci i seksualności, mamy ich destabilizację. Autorki obu projektów zaprzeczają temu, ale bez wątpienia znają prace Butler i Kochanowskiego.

Podobnym celom służą działania wspieranych przez MEN grup edukatorów seksualnych „Ponton”: Edukatorzy są często zapraszani do szkół, zaś każdego lata ministerstwo zachęca na swoich stronach do korzystania z prowadzonego przez Ponton wakacyjnego telefonu zaufania, odpowiadającego na pytania związane z seksualnością. Jakich porad może oczekiwać młody człowiek, który tam zadzwoni? Pewnie takich, które znaleźć można na internetowych stronach Pontonu, np. instruktażowych informacji o seksie analnym. Począwszy od przekonujących, że to całkiem zwyczajna forma seksu, po szczegółowo instruujące:

Przed seksem warto oddać kał… [potem] umyć okolice odbytu ciepłą wodą i mydłem… By uniknąć bolesności, należy zadbać o komfort i rozluźnienie u biernego partnera/partnerki [co osiąga się] dłuższymi pieszczotami (grą wstępną), w tym pieszczotami odbytu… Można rozpocząć od penetracji odbytu palcem nawilżonym lubrykantem [a potem] spróbować penetracji penisem. W kwestii „zabawek analnych” dowiemy się, „by nie umieszczać w odbycie przedmiotów, które mogą pęknąć, złamać się czy rozkruszyć”, zaś „gdy jakiś przedmiot utknie w odbycie, … należy niezwłocznie udać się na pogotowie!”

Nauki Pontonu są zapowiedzią tego, co niemieckie dzieci i młodzież w niektórych landach i w niektórych szkołach  mają obowiązkowo. Wykorzystywany od kilku lat podręcznik prof. E. Tuider „Pedagogika seksualna róznorodności” proponuje dwunastolatkom lekcje o  o seksie analnym i oralnym, łykaniu spermy, „konstelacjach seksu grupowego” i „gang bangu” (po kolei z wieloma partnerami). Jedno z ćwiczeń polega na zaproponowaniu organizacji burdelu tak by zaspokajał potrzeby osób o różnych orientacjach seksualnych. Autorka stwierdza wprost, że celem tej owej „pedagogiki seksualnej różnorodności” jest „przezwyciężenie heteronormatywności naszego społeczeństwa.
We Francji minister oświaty informuje dyrektorów szkół, że każdy uczeń/uczennica ma wejść na tzw. lazurową stronę, by tam dowolnie określić sobie tożsamość i orientację seksualną, zaś ogłoszona przez niego karta laickości w szkole („La charte de la Laïcité a l’école”) głosi, że: Żaden uczeń nie może sprzeciwiać się, w imię swoich przekonań politycznych lub religijnych, prawu nauczyciela do realizacji jakiegokolwiek punktu z programu nauki… oraz że: Nikt nie może w imię swojej wiary odmówić posłuszeństwa zasadom obowiązującym w szkole republikańskiej. Zasady te przewidują naukę wszelkich rodzajów seksu tak jak w Niemczech (analny, grupowy etc.)
Lazurowa strona
Karta laickości
(linki oryginalne z artykułu - niestety tłumaczyć trzeba sobie samodzielnie)

W Niemczech obowiązek edukacyjny szkoły, postawiony już dawno temu przez niemieckie sądy (Bundesverwaltungsgericht) powyżej praw rodziców, przełożył się już na konkretne przypadki nie tylko grzywien, ale i kar więzienia odbywanych przez rodziców np. za to, że ich dziecko odmówiło udziału w lekcji ze szczegółowym instruktażem seksu lesbijskiego.

Taka edukacja jest pełni zgodna z wytycznymi zawartymi w „Standardach edukacji seksualnej WHO”, w których oprócz osławionych lekcji (o) masturbacji dla dzieci poniżej 4 lat znajdujemy konsekwentnie prowadzony przez wszystkie etapy edukacji wątek zaburzania postrzegania i odczuwania seksualności poprzez uczenie „szacunku dla różnych norm związanych z seksualnością”, a więc np. dla „miłości i związków osób tej samej płci i wynikających z nich różnych koncepcji rodziny, które młodzież ma traktować jako równoprawne wzorce.
Roztaczana przez Ireneusza Krzemińskiego wizja obiecywanego przez ideologię gender-queer „szczęśliwego społecznie świata” homo- i queer- seksualnej ludzkości nie jest teoretyczną konstrukcją. Potwierdzają ją badania amerykańskiego socjologa Marka Regnerusa, które pokazały, że u 29% dzieci wychowywanych przez ojców gejów pojawiały się zachowania nie-heteroseksualne, zaś u dzieci wychowywanych przez matki lesbijki liczba ta dochodziła do 39%. Należy sądzić, że owi rodzice nie wychowywali umyślnie do homo- czy queer-seksualności. Był to po prostu efekt ukazywanego im wzorca. Można oczekiwać, że przy długotrwałej i konsekwentnej pedagogice zaburzania seksualności można doprowadzić do społeczeństwa o dziesiątkach procent (dominującej większości?) osób o zaburzonej seksualności. „Przezwyciężanie heteronormatywności społeczeństwa” poprzez „destabilizację seksualności” jest celem realizowanym w praktyce tu i teraz. Dlatego do protestujących niemieckich rodziców kontrdemonstranci ze środowisk LGBTQ wołają: „wasze dzieci będą takie jak my”. To jest perspektywa i wyzwanie przed którymi stoją nie tylko niemieccy, ale i polscy rodzice. Czy biernie pogodzą się z taką przyszłością dla swoich dzieci?





sobota, 22 sierpnia 2015

Entliczek, pentliczek...

Mam taką sąsiadkę, u której w ogródku rosną jabłonie.
Jakimś sposobem w tym roku owe jabłonie obrodziły nieprawdopodobni. Do tego stopnia, że jedna gałąź się złamała, a większośc skłania sie pod ciężarem owoców do ziemi.
Sąsiadka, mocno starsza pani, zresztą poza domem poruszająca się wyłącznie na wózku, a i w domu w większości na kołach, nie ma sił, ani celu by owe jabłka przerabiać - bo i komu? Sobie kilkanaście słoików musu, kilkanaście słoików kompotu, i dość. Wystawiała kiedyś takie wyzbierane jabłka w torbach przed bramę, żeby ludzie mieli z nich pożytek. Nikt nie brał, za to dzieciaki używały ich, by rzucać do celu.
Znalezione obrazy dla zapytania w jabłuszku robaczekPoprzedniej niedzieli podwiozłam sąsiadkę pod dom, a ta pyta - Nie chce pani jabłek? Tych opadłych, bo na drzewie jeszcze niedojrzałe, ale i na nie przyjdzie ochota. Żal patrzeć, jak się marnują, a nikt nie chce.
Przy moich przepastnych "zjidziach" jeszcze bym miała pozwolić na marnowanie owoców? Nie ma mowy.
No więc zachodzę do sąsiadki, jabłuszka zbieram, przy okazji zostając chwilę na babskie pogaduchy, co starszą panią bardzo cieszy. I tym sposobem już drugi tydzień przerabiam jabłka. Na dżemy, na mus, na kompoty, a jak nastanie czas dojrzałych, to pewnie będą jeszcze suszone. I nie zapomniałam, że babcia suszyła obrane z jabłek skórki i mieszając je z innymi suszonymi owocami i ziółkami zaparzała w zimie, żeby nam podać doskonałe picie. Dziś po raz kolejny zajadamy się doskonałą szarlotką z grubą warstwą nadzienia.
Ogrodowe jabłuszka oczywiście są ekologiczne, więc z obieraniem i wybieraniem trzeba się mocno natrudzić.
Niedługo będzie u mnie jak w tym wierszyku Brzechwy:
Entliczek-pentliczek, czerwony stoliczek,
A na tym stoliczku pleciony koszyczek,

W koszyczku jabłuszko, w jabłuszku robaczek,
A na tym robaczku zielony kubraczek.

Powiada robaczek: "I dziadek, i babka,
I ojciec, i matka jadali wciąż jabłka,

A ja już nie mogę! Już dosyć! Już basta!
Mam chęć na befsztyczek!" I poszedł do miasta.

Szedł tydzień, a jednak nie zmienił zamiaru,
Gdy znalazł się w mieście, poleciał do baru.

Są w barach - wiadomo - zwyczaje utarte:
Podchodzi doń kelner, podaje mu kartę,

A w karcie - okropność! - przyznacie to sami:
Jest zupa jabłkowa i knedle z jabłkami,

Duszone są jabłka, pieczone są jabłka
I z jabłek szarlotka, i komput [placek], i babka!

No, widzisz, robaczku! I gdzie twój befsztyczek?
Entliczek-pentliczek, czerwony stoliczek.