Wieś nie ma kanalizacji i chyba nieprędko będzie ją mieć, skoro cała liczy ledwo ponad trzydzieści numerów, z czego zamieszkałych jest około trzech czwartych domów. Dokoła znajdują się wsie podobnej wielkości, niektóre zaludnione w jeszcze mniejszym stopniu.
Brak rozwiązania sanitarnego zniechęca do częstych i dłuższych wyjazdów na włości.
Rozwiązaniem byłby domek z serduszkiem, ale taki z dziurą w ziemi pod przybytkiem nie wchodzi w rachubę ze względu na płytkie wody podskórne.
W internecie pełno jest informacji o toaletach kompostujących, o sposobie ich budowania i użytkowania, i wszelkich zaletach związanych z tym, że kłopotliwy dowód naszego życia zostaje zmineralizowany.
Angielskojęzyczne strony podają radośnie, że po rocznym przekompostowaniu uzyskany produkt nadaje się do użyźniania ziemi: pól, ogrodów, działek.
Tymczasem wszystkie spotkane przeze mnie publikacje mówią, że produkty ludzkiej przemiany materii nie nadają się do kompostowania. Wikipedia mówi: Odchody zwierząt innych niż roślinożerne nie powinny być nigdy kompostowane, podobnie jak odchody ludzkie i zwierząt domowych.
Za to pod hasłem "toaleta kompostująca" czytamy:
Zetknięcie się z nieodpowiednio lub niecałkowicie skompostowanymi ludzkimi odchodami może być niebezpieczne, ponieważ mogą one zawierać bakterie i inne patogeny związane z chorobami ludzkimi. Z tego powodu kompost z odchodów ludzkich nie powinien być używany jako nawóz bez uprzedniego upewnienia się, że jest on całkowicie przetworzony. W trakcie kompostowania masa powinna osiągnąć temperaturę około 40-50 stopni Celsjusza. Centrum Technologii Alternatywnej z Walii zaleca, by w klimacie umiarkowanym, takim jak w Polsce, gdzie prawdziwy rozkład przez bakterie ciepłolubne może nie nastąpić, ludzkie odchody były trzymane w kompostowniku przez co najmniej rok, by można było mieć pewność, że nastąpił całkowity rozkład odchodów. Centrum to zaleca również nieużywanie nawozu z ludzkich odchodów bezpośrednio przy warzywach, takich jak sałata, która rośnie przy ziemi, dopuszczając użycie go do nawożenia krzewów oraz drzew owocowych.
Bakterie, wirusy, pasożyty mają szanse zginąć w dłużej utrzymującej się, wysokiej temperaturze jaką daje pryzma kompostowa, ale co z owymi dziwnymi białkami zwanymi prionami? Są, czy ich nie ma w takim kompoście? Jeżeli są, to jak przetworzą je rośliny? Czy dodawanie odpowiednich bakterii do pryzmy kompostowej mogłoby pomóc? W oczyszczalniach ścieków bakterie radzą sobie doskonale.
Mogę takiego kompostu nie używać do użyźniania ziemi uprawnej, jednak co wtedy z nim zrobić?
Jeżeli ktokolwiek ma wiedzę lub/i doświadczenie dotyczące tych zagadnień, proszony jest o podzielenie się.