środa, 8 lipca 2015

Moje miasto - poprawka

Okazuje się, że wcale tak dobrze nie znam mojego miasta.
Oto przedwczoraj było mi dane przejechać się tramwajem przez PlacWolności, na którym przez lata w oczy kłuł pomnik Wdzięczności Armii Radzieckiej. Okazuje się, że zniknął. Staraniem opozycji z czasów PRLu - został usunięty. Stanie na cmentarzu Żołnierzy Radzieckich, którzy zginęli wyzwalając Katowice. Trochę ich było. Tym należy się pamięć o czynach dobrych. Szkoda tylko, że wielu ich kolegów często źle zapisało się w pamięci mieszkańców wyzwalanych terenów.
usuwanie pomnika
"Koncepcja przeniesienia pomnika była w przeszłości konsultowana ze stroną rosyjską za pośrednictwem Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Strona rosyjska wyraziła zgodę na przeniesienie pomnika na nowe miejsce zaproponowane przez władze miasta" [katowice.naszemiasto]

Dlaczego polskie miasto musi konsultować z kimkolwiek w Rosji czy jakiś pomnik ma stać, czy nie?!
Skorośmy sami ten pomnik wystawili, krótko po II WŚ (pomijam naciski sowieckiego okupanta i ambicje działaczy partyjnych), to sami powinniśmy mieć prawo ten pomnik usunąć.
Jak dla mnie nie jest to obrazek z wolnego kraju...

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Moje miasto dzisiaj

Miesiąc (już prawie) temu wspominałam spokój, urok i piękno mojego miasta.
Dziś, choć większość uroczych kamienic dalej stoi, miasto straciło swój dawny urok. Nie ochroniono dawnego centrum przed zmianami, a modernizacje przyniosły trudno strawną mieszankę nowoczesności dającej dysonans w zestawieniu ze starym urokiem. W dodatku zmieniło się także oblicze miasta pod względem ludzkim i ekonomicznym. Nie ma już bogatych kupców, właścicieli banków, urzędników, którzy nie tylko takie kamienice budowali, ale potrafili utrzymać kilkuset metrowe mieszkania. Dawne bogate mieszkania mające po dwieście - pięćset metrów kwadratowych, reprezentacyjne klatki schodowe dla "państwa" i robocze schody dla służby, zostały podzielone na mniejsze lokale i małe kliteczki, często nie mające własnych łazienek. Klatki schodowe, jako niczyje, niszczały, brzydły i popadały w ruinę.
W ścisłym centrum odnowiono niektóre kamienice i wejścia do nich przed kilkunastu laty. Teraz znów zauważa się upadek pięknego miasta.
Wrzucam dziś kilka zdjęć wykonanych w ubiegłym tygodniu. Starałam się pokazać, jak wyglądają dziś miejsca pokazane poprzednio na starych fotografiach.
podpis tego miejsca z poprzedniego wpisu: za teatrem od rynku odchodzi ulica Warszawska
W tym budynku banku dziś mieści się oddział PKO
po drugiej stronie ulicy znajdziemy kościół ewangelicki
widok z rynku w ulicę 3 Maja - zniknęły kamieniczki w rynku
widok z rynku w ulicę Mickiewicza
ulica 3 Maja  (kopuła spłonęła kilka lat temu, ciekaw, czy zostanie odtworzona) Po lewej stronie dziś straszy Galeria Katowicka
c.d.n...

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Pokażę Wam moje miasto


Katowice kojarzone są dziś jako nowoczesne, a przy okazji niezbyt ciekawe, miasto. Tymczasem było kiedyś urocze i śliczne. Mogło tak być do dziś. Możliwe, że oprowadzalibyśmy wycieczki po pełnych uroku zakątkach, gdyby nie socjalizm i pretensje do nowoczesności... (po co?)
Moje miasto ma bardzo krótką historię jako miasto.
Nawet wsią było krótko. Zaczęło się wszystko zaledwie od małego folwarku.
Z czasem wiejskie chałupy były zastępowane przez bogate kamieniczki.
Kwitł przemysł.
jak dobrze poszukać, można znaleźć zdjęcia, gdzie wśród kamienic stały jeszcze ślady po niedawnej wsi

 Katowice miały prześliczny dworzec (Stoi do dziś w opłakanym stanie i niszczeje. Jest w prywatnych rękach.) W siedemdziesiątych latach powstał nowy kilkaset metrów dalej. Dziś mamy jeszcze nowszy, zrośnięty z "Galerią Katowicką" A było tak ładnie:
Widok od ulicy Dworcowej
oczekujące "taksówki"
widok od strony peronu
 Rynek obstawiony dziś szkłem, stalą i granitem miał kiedyś charakter prawdziwego rynku. Uroczych kamieniczek, które go otaczały już nie ma. Zastąpiła je "nowoczesność".
Rynek w dzień targowy przed I WŚ (kamienic nie ma.)
Widok z rynku na ulice 3Maja i Mickiewicza - widoczna kopuła synagogi
w dzień targowy rozkładano kramy nawet przed teatrem stojącym przy rynku
Budynek łaźni stoi do dziś, dalej synagoga i działające liceum im. Adama Mickiewicza

Z synagogi nie pozostał kamień na kamieniu - przeszkadzała Niemcom

Jeszcze raz łaźnia miejska (dziś ślicznie odrestaurowana). Budynku z zaokrąglonym rogiem nie ma - przeszkadzał nowoczesności
ulica 3 Maja  (kopuła spłonęła kilka lat temu, ciekaw, czy zostanie odtworzona) Po lewej stronie dziś straszy Galeria Katowicka


ulica 3 Maja (ach te kamieniczki!) łączy rynek z Placem Wolności...
...a na tym placu, jak nie "Dwaj Cesarze" (dawniej)...

...to chociaż żołnierze wyzwolicielskiej armii (dziś!)
za teatrem od rynku odchodzi ulica Warszawska



Kościół Mariacki - śliczny neogotyk. Na szczęście stoi.

W tym budynku banku dziś mieści się oddział PKO

po drugiej stronie ulicy znajdziemy kościół ewangelicki

Opowieść będzie miała ciąg dalszy...

środa, 27 maja 2015

Majowa mieszanka

Znalezione obrazy dla zapytania ogień w kominkuZimno.
Co to za maj, że trzeba palić w kominku?
Niby nie powinnam narzekać, bo lepiej znoszę taki chłodek niż upały, bo wtedy opadam z sił i zdycham w kątku. Tymczasem w gardle mnie drapie, a z nosa cieknie. Córcia przeziębiona regularnie, zaległa w łóżku. Młody i średni poprzemakali wczoraj zupełnie na boiskowym wybiegu.
Głowa boli, w kościach łamie, więc uprawiam nieco lenistwa. Trochę czytam, trochę piszę. Trochę myślę. Zastanawiam się, czy jest szansa uratować polskie szkolnictwo, bo że nauczanie leży i kwiczy w agonii, to chyba jest oczywiste.
Kilka dni temu odwiedziłam szkołę najmłodszego. Trzeba mi było zamienić kilka słów z anglistką. Miła pani poprosiła mnie pod salę, w której miała następną lekcję. Wpuściła dzieciarnię do klasy, kazała wyjąć książki i zeszyty, zadała coś do czytania i wyszła do mnie, by podać materiały, o które prosiłam.
Znalezione obrazy dla zapytania krzycząca baba
obrazek z dzieci.pl
Mięła minuta, może dwie, gdy w sali rozległ się harmider. Wiadomo - dzieci. Na co pani zareagowała w powalający mnie sposób. Opadła mi szczęka i płetwy: szarpnięciem otworzyła drzwi i wydarła się na dziatwę ile fabryka dała! Zrobiło mi się wstyd. Za nią. Absolutne ZERO autorytetu, które wypracowało absolutne ZERO dyscypliny i poszanowania norm.
Jeżeli nauczycielki działają tak w sprawach wychowania - a działają powszechnie - to JAK radzą sobie z nauczaniem?
Proste: nie radzą sobie.
Mając do dyspozycji okrojony program dla debili i własną niechęć do wysiłku, produkują niewiele potrafiących uczniów. Młodzież nie radzi sobie z nauką, w której nie uczy się związków między faktami, a jedynie odhacza kolejne tematy. Młodzież nie radzi sobie z rozwiązywaniem problemów. Młodzież nie potrafi poszukiwać i scalać wiedzy, oraz wyciągać wniosków.
Pani nauczycielka jest tego przykładem. Tak ją nauczono, czy może raczej NIE nauczono postępować z dziećmi.
I niech mi wreszcie ktoś wytłumaczy, który idiota wymyślił, że dzieci można nauczyć języka przez dwie godziny w tygodniu. W dodatku w odstępach 2 - 3 dniowych, w klasach liczących 20 - 30 dzieci.
To czas stracony dla nauczycieli i dla dzieci.

wtorek, 26 maja 2015

Kij w mrowisko - czyli Wielkie Plucie

Już pierwszego dnia po wyborach rozpoczęło się Wielkie Plucie na Prezydenta Elekta.
Od gdybań politycznych poczynając na argumentach rodem z piaskownicy kończąc.
To oczywiste, że pokonany czuje żal i niesmak, a jednak wybrał naród, i ten wybór powinien być uszanowany.
Tego samego oczekiwano po poprzednich wyborach.
Mnie jednak "śmieszy, tumani i przestrasza" wyciąganie na pierwsze strony gazet i dyskusje społeczne argumentów, jak z kabaretu:
A tak na poważnie zastanawiam się komu przeszkadza, że Prezydent jest osobą wierzącą?
Oczekuje się od społeczeństwa tolerancji dla różnych wyznań, przekonań i związków, od rządzących wręcz żąda się dodatkowych praw dla przeróżnych mniejszości, a te same osoby nie potrafią znieść tego, że ktoś ma własne ugruntowane przekonana i wiarę, i się ich trzyma.
Jak dla mnie taka osoba jest bezcenna, bo z góry wiadomo czym się w życiu kieruje, a po uzyskaniu zaszczytnego stanowiska nie staje się szmatą na wietrze, która zapiera się siebie i robi wszystko by było mu miło, wygodnie i słodko.
Kiedy byłam mała, pytałam mojego tatę: dlaczego komuniści zwalczają kościół, przecież kościół nie uczy niczego złego, a właściwie uczy prawie tego samego, czego oczekuje komunizm - wspólnoty, jedności, dzielenia się z innymi tym, co się posiada.
Odpowiedź była prosta: - bo to tylko kłamstwo. Na prawdę komuniści nie szanują ludzi, okradają ich i okłamują. Był to ogromny szok dla dziecka, jakim byłam. Tę krótką rozmowę zapamiętałam na zawsze.
Teraz zastanawiam się komu przeszkadza dziesięcioro przykazań, na których powinno opierać się działanie każdej osoby wierzącej? Przecież to tylko skrót prowadzący do uporządkowania wzajemnych relacji miedzy ludźmi, prawa własności i wzajemnego szacunku.
Nie mając już taty, mogę odpowiedzieć sobie sama: - przeszkadza tym, którzy nie szanują innych, nie szanują prawa własności i dopuszczają przeróżne rodzaje relacji międzyludzkich, nie zawsze oparte na szczerości i prawdzie.
To tylko takie osoby będą brały udział w Wielkim Pluciu.
Ale oni sami siebie nie szanują.


poniedziałek, 25 maja 2015

Naród żyje dzięki pamięci


Zemsta zduna

Babcia opowiadała, jak to przed wojną zdun, który nie potrafił dogadać się z klientem, albo nie potrafiący wyegzekwować na bieżąco zapłaty za usługi, zamurowywał w ścianie lub kominie surową rybę, albo gnijące jajko, które skutecznie utrudniało, a czasem uniemożliwiało życie mieszkańcom.

Możliwe, że takich zagrzebanych trupów i my doczekamy się w niedługim czasie. Nie trzeba pokazywać palcem, kto na siłę, ale za to po cichu starał się przepchnąć zaistnienie podatku katastralnego. Możliwe, że już niedługo oprócz bycia społeczeństwem biedaków, staniemy się społeczeństwem bezdomnych.
Tych niespodzianek może być więcej...
Przez ostatnie 5 lat doczekaliśmy się:
- podwyżki VAT z 22% na 23%, z 7% na 8%
- podwyżki VAT na żywność z 3% do 5%
- podwyżki VAT na książki z 0% na 5%
- podwyżki akcyzy na papierosy,
- wprowadzenia podatku śmieciowego,
- podwyżki składki rentowej ZUS o 33%
- podwyżki VAT na ubranka dla dzieci z 8% na 23%
- podwyżki akcyzy na paliwo
- objęcie podatkiem lokat 1-dniowych
- ograniczenie kosztów PIT dla artystów i dziennikarzy
- likwidacja ulgi PIT na internet
- podwyżka 23% usług Poczty Polskiej
- oZUSowanie umów zleceń
- podwyżka podatku od nieruchomości
...
- zamknięcia 97% państwowych zakładów przemysłowych,
- "demokratycznego" strzelania do górników,
- próby rozkradzenia lasów państwowych,
- całego ciągu afer i przekrętów za państwowe pieniądze.

Wczoraj pojawiła się nadzieja.
A jednak mimo nadziei na wolność i lepsze życie czemuś w zakamarkach umysłu pojawia się obawa, by wybranego przez naród prezydenta nie spotkała jakaś pancerna brzoza, nagły atak kaszlu, sepsa, zawał, czy inna paskuda. Wszak Victus ze swymi hasłami o pokoju i pojednaniu jeszcze wieczorem wykrzykiwał o walce i pospolitym ruszeniu.
Po ostatnich wyborach strona przegrana z godnością przyjęła wynik, choć nawet wtedy, co budziło pusty śmiech, mogliśmy usłyszeć, że "tak nienawistnie milczą".

Jakich śmierdzących jaj jeszcze się doczekamy?
Czytanka wspomnieniowa.
http://wgospodarce.pl/informacje/19953-40-obciachow-komorowskiego
 
Znalezione obrazy dla zapytania nadzieja kwiatyTymczasem prezydent elekt poważnie traktuje ludzi, pokazując swoja klasę i żelazna konsekwencję:
http://wpolityce.pl/polityka/245777-bez-chwili-wytchnienia-prezydent-elekt-juz-o-700-rano-rozdawal-kawe-mieszkancom-warszawy

Jakoś nie olał wyborców i zamiast odpoczywać po ciężkim maratonie, takim, symbolicznym gestem dziękuje wyborcom. Ewenement kilku dziesięcioleci...