wtorek, 22 marca 2016

Polskie produkty


Znalezione obrazy dla zapytania produkt polski

Okazuje się, że nie jestem jedyną osobą, która uważa, że należy popierać kupowanie polskich produktów, bo w taki sposób utrzymamy miejsca pracy w krajowych firmach, a dając im zarobić zapobiegniemy wypompowaniu pieniędzy z naszego kraju.
Powstała aplikacja na telefony (na razie tylko posiadające androida), która pomoże w wybieraniu ojczystych produktów.
https://www.pola-app.pl/

Oto co piszą twórcy programu:
Masz dość masówki globalnych koncernów? Szukasz lokalnych firm tworzących unikatowe produkty? Pola pomoże Ci odnaleźć polskie wyroby. Zabierając Polę na zakupy odnajdujesz produkty “z duszą” i wspierasz polską gospodarkę.
Zeskanuj kod kreskowy z dowolnego produktu i dowiedz się więcej o firmie, która go wyprodukowała. Pola powie Ci, czy dany producent opiera się na polskim kapitale, ma u nas swoją produkcję, tworzy wykwalifikowane miejsca pracy, jest częścią zagranicznego koncernu.
Jeśli znajdziesz firmę, której nie ma w naszej bazie, koniecznie zgłoś ją do nas. Pomożesz nam w ten sposób uzupełniać unikatową bazę polskich producentów.

poniedziałek, 21 marca 2016

Psia starość

Moja ciocia mawiała, że Panu Bogu nie udały się dwie rzeczy: zęby i starość.
Trudno się nie zgodzić, z tym, że z zębami jakoś potrafią sobie poradzić dentyści, ale ze starością...
Starość dopada nie tylko ludzi, ale i zwierzęta. Nie ma na to rady.
Starość dopadła też naszego kochanego Regisa, zwanego Panem Hrabią.
Jak wszystkie molosy skazany jest na stosunkowo krótki żywot, choć wierzę, że znajdzie się pośród wyjątków od tej reguły. Tymczasem upływ czasu daje się we znaki lekką demencją i przypadłościami fizycznymi. Demencja objawy ma przedziwne, nawet czasami śmieszne: wychodzę wyrzucić domowe śmieci do kubła stojącego w ogrodzie w pobliżu furtki. Od drzwi domu do kubła mam trzy metry, więc cała operacja trwa sekundy. Jeżeli pada deszcz, lub jest mokro, zamykam za sobą drzwi do domu, bo pies natychmiast na łapach wniesie błoto. Pięć sekund później wchodzę do domu i... jestem witana jak po tygodniowej nieobecności. Podskoki, pląsanie, piski i ogólna radość godna jest powitania po długiej nieobecności. Ostatnio normą stało się też, że Pan Pies życzy sobie wyjścia na dwór, przebywa tam minutę, po czym staje przed drzwiami do domu i zaczyna szczekać, a w końcu wyć. Kiedyś tak robił, gdy wieczorem spóźnialiśmy się z wpuszczeniem go do domu. Wpuszczamy go do środka, idzie na swoje legowisko, położy się, wstanie, idzie w inny kąt, położy się, po trzech minutach wstanie, idzie w inny kąt... Potrafi tak długo łazić. Wreszcie życzy sobie wyjścia, wychodzi do ogrodu, po minucie... Można się tak bawić cały dzień. Bywa też, że całymi dniami śpi, a wychodzi dopiero wieczorem i wtedy zaczynają się wędrówki.
Do tego wszystkiego dochodzi lekki bezwład tylnej łapy, który sprawia, że Hrabia potrafi się potknąć na schodach, a nawet z nich spaść (na szczęście do tej pory bez złych skutków.) Z tego powodu staram się po schodach schodzić zawsze z nim. Wyczuwa moją pomoc i opiera się o mnie, gdy traci równowagę. Nie jest to łatwe, po pluszaczek nasz kochany waży około sześćdziesiąt kilogramów, więc i ja muszę łapać równowagę. Do całego tego cyrku dochodzą jeszcze przypadłości jelitowe, których opisu tutaj oszczędzę.
Nie udała się ta starość psia, oj nie udała...


wtorek, 15 marca 2016

Zawsze po naszej stronie

Znalezione obrazy dla zapytania flaga węgierska


Nasi przyjaciele dziś świętują. Zawsze pomocni i po naszej stronie. Nawet sobie nie zdajemy sprawy ile sympatii nieustannie płynie ze strony Bratanków...

Straszni mieszczanie II - kij w mrowisko

Już kiedyś pisałam o strasznych mieszczanach, dlatego edycja II.
O co chodzi? O wiersz Tuwima o tym tytule, a właściwie o specyfikę ludzkiego postrzegania świata opisaną przez niego.
[...]
Że deszcz, że drogo, że to, że tamto.
Trochę pochodzą, trochę posiedzą,
I wszystko widmo. I wszystko fantom. 

[...]
A patrząc – widzą wszystko oddzielnie
Że dom… że Stasiek… że koń… że drzewo…

Jak ciasto biorą gazety w palce
I żują, żują na papkę pulchną,
Aż papierowym wzdęte zakalcem,
Wypchane głowy grubo im puchną.

I znowu mówią, że Ford… że kino…
Że Bóg… że Rosja… radio, sport, wojna…
Warstwami rośnie brednia potworna,

[...] 
Rozmawiam z ludźmi, wchodzę na Fb znajomych, a tam - oderwanie od rzeczywistości. Osoba rozsądna, twardo stąpająca po ziemi, ciężko pracująca - a więc wiedząca skąd biorą się środki na życie - każe bronić demokracji, bo teraz jest zagrożona?
JAK???
Żucie pulchnej papki podanej przez media wypycha głowy, ale dlaczego zapominamy o widzianych do ubiegłej jesieni obrazach? O kompromitacjach Polski na arenie międzynarodowej, o biedzie społeczeństwa, albo odbieraniu dzieci biednym rodzicom, o zniszczonym przemyśle, o rozprzedawanej ziemi, o pałowaniu na demonstracjach, o strzelaniu do górników w Jastrzębiu (nie w stanie wojennym, ale niedawno, gdy u steru był poprzedni rząd), o odrzucaniu intratnych umów gospodarczych, bo sąsiedzi chcieli ich bardziej, o podporządkowaniu polskiego prawa handlowego i przepisów w taki sposób, by zachodnie koncerny zgarniały śmietankę, o niszczeniu polskiego handlu, o utrudnianiu sprzedaży rolnikom, by zachodni handlowcy nie mieli konkurencji.... Dłuuugo tak można.
No i najważniejsze - gdyby obecny rząd po przegranych wyborach wybrał sobie sędziów zapewniających im dalsze rządzenie - toż to byłby skandal! A tymczasem przegrała partia która rzuciła nas w błoto, więc szybciutko klepnęła sobie zapewnienie dalszego rządzenia, a przynajmniej utrudnienie funkcjonowania sejmu wybranego przez obywateli, i my teraz mamy tego układu bronić???
Ja rozumiem, że krzyczą ci, co dalej chcieli żyć kosztem reszty społeczeństwa, ale żeby normalni, trzeźwo myślący ludzie nie widzieli poprzedniego bagna i powrotu do normalności?
Znowu to oderwanie od siebie postrzeganych rzeczy - nikt nie widzi związku między tym co było, a tym kto rządził?
Tak bardzo wryła się w mózgi propaganda, która szkoliła, że przeciwnicy skostniałego układu są be?
"Aż papierowym wzdęte zakalcem,
Wypchane głowy grubo im puchną..."



środa, 10 lutego 2016

Kocia wolność

Tara - chwilowa rezydentka
Przeczekała kotka w naszym domu mrozy i brzydką pogodę. Oswoiła się wystarczająco, by buszować po całym domu. Omijała szerokim łukiem psa, który nie zwracał na nią uwagi. Spodobało się jej w pokoju chłopców - z lubością zaanektowała ich łóżka na swoje własne legowisko. Kiedy zrobiło się nieco cieplej zaczęła wyglądać przez okna i szukać wyjścia z domu. Chcieliśmy doczekać jej lepszego oswojenia z psem - to warunek konieczny, by kot wychodzący zechciał wrócić do domu. Zdarzyło się jednak, że niedomknięte, przez nieuwagę, drzwi z domu do garażu i uchylona brama garażowa otworzyła kotce drogę do wolności. Wróciła do swojego poprzedniego trybu życia - karmienia przez sąsiadkę i jej dzieci (nasz ogród omija z powodu psa) i do nowej ocieplonej budki na sąsiedzkim podwórku... Taki koci wybór. Taki koci los...

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Wytatuowane bydlę

Przez rok z okładem, a może dłużej, dwa domy dalej mieszkała rodzinka. Mama, tata, grzeczna córka w wieku szkolnym i świeżutki dzidziuś. Tatuś co prawda kilka razy dał popis swej elokwencji i znajomości języków - głównie podwórkowej łaciny, rzucał się też w oczy nieograniczoną ilością tatuaży, ale był ciężko pracującym człowiekiem i o rodzinę i dom się starał. Dom owi sąsiedzi wynajmowali, dbali o niego, dzieciom urządzili miejsce do zabaw w ogródku i mieli dwa rozpieszczane koty. Kocura i kotkę.(Popis owej łaciny był ponoć właśnie z powodu psa innej sąsiadki, który za bardzo chciał się z kotami spoufalić.) Kotki wędrowały po okolicy w ślicznych obróżkach, kocurek z dzwoneczkiem, kotka w błyszczącej różowym brokatem. Przyszedł jednak czas, gdy urodził się dzidziuś, i z jakiegoś powodu rodzina musiała się przeprowadzić - bliżej centrum innego miasta, do mieszkania w kamienicy. Cóż więc zrobili dumni właściciele rozpieszczonych, wychowanych w domu kotków? ZOSTAWILI!!!
Przecież koty nie mogą mieszkać w kamienicy.
Kocura łażącego po okolicy przygarnęli nowi najemcy domu, a kotka z jakiejś przyczyny (choć ponoć sterylizowana) nie znalazła nowego domu. Moja bezpośrednia sąsiadka przez cały czas karmiła opuszczoną kicię, ale z wielu względów wziąć do domu nie mogła. Zrobiłam dla niej jakiś czas temu ocieplaną skrzynkę, aby zwierzątko mogło się chować przed zimnem, drżałam, co się z kocinką stanie, gdy były duże mrozy. Na szczęście, dobrze karmiona, przetrwała. Kilka dni temu spojrzałam na prognozę pogody i zmartwiałam - idzie kolejna fala mrozów, nawet do -20 stopni. Żal ścisnął serce, ale przecież to dorosły kot, a my mamy Regisa, którego wszystkie koty, poza naszym Timonem, omijają szrokim łukiem, nie wiedząc, że to chodząca psia miłość i wielki przyjaciel wszystkiego, co mruczy. Zapomnieliśmy, że przecież Kicia, zwana Małpą, też nastała u nas w stanie dorosłym i z Regisem zawarła znajomość bez problemu.
Wczoraj wieczorem Archanioł wracał do domu i po skręcie w naszą uliczkę zobaczył na środku drogi siedzącą kotkę, która absolutnie nie przejmowała się tym, że nadjeżdża coś wielkiego, co może z niej zrobić mało estetyczny placek. Jednym słowem - obraz kociej rezygnacji i żalu. Serce się kroiło, bo choć kotka odkarmiona, jednak została po prostu porzucona i pozbawiona domu, jaki znała przez całe swoje życie. Niestety, nam, obcym nie dała się złapać. Udało się to dziś dokarmiającej ją sąsiadce. Zdążyliśmy przed mrozami! Tym lepiej, że jak się okazało ocieplana budka, wczoraj w nocy została zajęta przez innego kota, który poprzednią mieszkankę bezczelnie przegonił. Kotka została więc bez schronienia. Teraz siedzi w ciepłym biurze Archanioła, bezbłędnie zajęła przygotowane dla niej pudełko wyścielone ciepłym kocem, nie pogardziła michą, kuweta dla panienki też się znalazła. Najbardziej rozbrajające jednak były jej żale. Kiedy poszłam do niej, by się zaznajomić i mówiłam jej różne miłe rzeczy kocia po prostu się żaliła na swój los, a potem... dała się głaskać domagając się jeszcze i jeszcze, i jeszcze. Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłam było uwolnienie jej od sztywnej, różowej obróżki. Była zachwycona. Nie jest wychudzona, ale głodna człowieczej miłości. Myślę, że z człowiekami w naszym domu szybko się zaprzyjaźni, ale co będzie z Regisem? - nie mam pojęcia, bo psisko starzeje nam się w ostatnim czasie i zapada jakby na coś w postaci psiej demencji starczej. Jeszcze o tym opowiem.
A o poprzednich właścicielach kotki w błyszczącej obroży (której chyba od roku, lub dłużej, nikt nie zdjął jej z szyi nawet na chwilę) myślę jak najgorzej...

piątek, 1 stycznia 2016

2016

Dobrego Nowego Roku!
Miłości!!! Pokoju!!!
Zdrowia i pełnej kieszeni...
Tyle chyba wystarczy, żeby spokojnie i dobrze żyć...

... i żebyśmy doczekali kolejnego Sylwestra...
Znalezione obrazy dla zapytania szampan