sobota, 11 maja 2013

Zawód: KRÓL

Mieliśmy różnych królów - i takich, których imiona znają wszyscy i takich, których musimy sobie przypominać, niewiele o nich wiedząc.
z kolekcji pałacu w Wilanowie
Pośród tych zapamiętanych z pewnością znajduje się książę Siedmiogrodu z Bożej Łaski Król Polski i Wielki Książę Litwy.
Wybrany przez szlachtę miał przeciwko sobie stronników Habsburga. Nie zrażony przeciwnościami podpisał osobiste zobowiązania (pacta conventa) i po zajęciu Wawelu zajął się ich realizacją.
Po kolei - punkt po punkcie.
Rzetelnie wywiązując się z danego słowa.
Wybrany ze względu na doświadczenie rycerskie i umiejętności polityczne wykazywał się w nich wielką pracowitością i talentami.
Kiedy obejmował tron Polski miał ponad czterdzieści lat.
By uczynić zadość żądaniom szlachty, która na tronie chciała widzieć Piasta - poślubił o trzynaście lat starszą Annę Jagiellonkę - córkę Zygmunta Starego i Bony. Jako człowiek niezłomnych zasad, po czasie odmówił (by poślubić kogoś młodszego) rozwodu, który proponowały mu niektóre stronnictwa - szlachta miała nadzieję na królewskiego potomka i ustanowienie nowej dynastii.
Kolejnym wypełnionym zobowiązaniem było odzyskanie Inflant zagarniętych przez Księstwo Moskiewskie. Po wielu udanych bitwach i akcjach wojskowych (półrocznym oblężeniu Pskowa) zawarł korzystny dla Polski rozejm. Uzyskał też nowe terytoria.
By skutecznie prowadzić zwycięskie wojny zadbał o armię.
To jemy zawdzięczamy udoskonalenie organizacji wojska gotowego do walki w każdej potrzebie Rzeczpospolitej.
Z każdych dwudziestu łanów królewskiej ziemi wybierano jednego chłopa, który wcielany był w oddziały piechoty wybranieckiej. Mile widziani byli ochotnicy. Każdy z takich żołnierzy otrzymywał na własność gospodarstwo zwolnione z wszelkich obciążeń. Jego uzbrojeniem była rusznica, topór lub siekiera i szabla. Wszyscy zaś byli obowiązani stawiać się na wezwanie w odzieniu określonej, ujednoliconej barwy. Chłopów chętnych do wojowania nie było zbyt wielu, jednak ci wybrani przyczyniali się do sukcesów polskiego wojska swoją pracą przy budowie fortyfikacji i mostów (stąd konieczne topory i siekiery).
"Batory"
Batory dbał o wojsko zaciężne: wojsko kwarciane - najemnicy utrzymywani z jednej czwartej dóbr królewskich (kwarty). To wojsko niezwykle efektywne, wraz z pospolitym ruszeniem i Kozakami potrafiło w szybkim czasie stworzyć kilkunastotysięczną armię!
Kozakom zresztą dał osobnego hetmana i odrębne prawa. To oni tworzyli lekką jazdę polską skuteczną w boju.

Zajmował się nie tylko organizacją wojska, ale ulepszał skuteczność walczących - to jemu przypisuje się wynalezienie kuli zapalającej i powszechne użycie mostów pontonowych.
Złośliwi twierdzą, że większość królewskiego życia spędził w obozach żołnierskich uciekając przed podstarzałą królową, której co prawda nie odwiedzał w sypialni, jednak jej nie zabronił odwiedzać swojej.
Sprawdził się nie tylko jako żołnierz i polityk.
"Stefan Batory"
Był człowiekiem wykształconym o szerokich zainteresowaniach. Jemu zawdzięczamy erygowanie Akademii Wileńskiej i wielu szkół w całej Rzeczpospolitej.
To jego kartograf sporządził mapę Inflant i Litwy.
Jako zwycięski wódz i rycerz biorący udział w wielu wojnach przeciwny był niepotrzebnemu rozlewowi krwi, a stanowczo sprzeciwiał się wojnom religijnym. Podkreślał, że nie ścierpi, by wiarę szerzono przemocą, ogniem i żelazem, zamiast nauczaniem i dobrym przykładem.
Cóż za odmienne stanowisko od królewskiego poprzednika, Francuza z niejasną rolą w "nocy św. Bartłomieja".
"Batory pod Pskowem"
"Poczet" Matejki
O kwestii prześladowań religijnych powiadał, iż "chociażbym tego nie poprzysięgał, sam rozum, ustawa Rzeczypospolitej i francuskie przykłady dostatecznie by mnie tego nauczyły..."
Wizerunki tego wspaniałego króla znajdziemy na obrazach Matejki "Batory pod Pskowem" oraz na karcie "Pocztu Królów Polskich".
Na obu obrazach monarcha trzyma w ręku szablę gotową do użycia w obronie Polski. Co prawda na kartuszu "pocztu" jego postawa wyraża gotowość schowania oręża, jednak szabla w ręce daje jasno do zrozumienia, że walka o królestwo jest najważniejsza.
bekiesza
Przybył z obcego kraju, a całe swoje życie poświęcił ojczyźnie, która namaściła go na króla, wykonywał swój "zawód" najlepiej jak potrafił, przyczyniając się dla dobra Polski.
Po Stefanie nie było już króla, który potrafił tak zadbać o dobro, siłę i wielkość Rzeczpospolitej - choć nie płynęła w nim polska krew, był Polakiem z krwi i kości.

Od jego czasów powszechną bronią stała się "batorówka", elementy węgierskiego stroju przeniknęły do naszej kultury, a do języka polskiego przeniknęło szereg wyrazów: bekiesza, antał, szyszak, czako hajduk, husarz, giermek, janczar, dobosz, baca, tabor, rokosz, orszak, palcat (bacik).

batorówka
Stefan Batory zmarł nagle - jego grób znajduje się na Wawelu.

środa, 8 maja 2013

Śmierdziel (na)drzewny

Obserwacje z parapetu
Pan Kot hołubiony przez całą rodzinkę, rozpieszczany, dokarmiany i głaskany - dorósł.
Przynajmniej wszelkie symptomy zapachowe i behawioralne o tym świadczą.
Swoją wielką miłość wyśpiewywał już jakiś czas temu Archaniołowi - robi to nadal - bezpośrednio osobie, lub jego kołdrze zamiennie z poduszką.
To byłoby nawet śmieszne, gdyby do tych zachowań nie doszło znaczenie terytorium.
Owa kocia perfuma czasami, z pełnego zaskoczenia, potrafi z nóg zwalić.
Niespodzianki bywają różne - a to swojemu ukochanemu przyjacielowi (czytaj Archaniołowi) wyzna zapachowo miłość we właśnie pakowanej na podróż torbie, ze świeżo wyprasowanymi koszulami i spodniami.
A to pomieszczenie biurowe napachni z takim skutkiem, że cały pater zostaje obezwładniony intensywnością woni.
Nie mówiąc już o ostatnim wyskoku, kiedy to córa przyszła do mnie i mówi - mamo, radzę Ci już nigdy więcej nie wchodzić do sypialni...
Zaczęliśmy zamykać wszystkie pokoje, wypuszczać kocurka na dwór i udostępniliśmy mu balkon, na którym lubi się wylegiwać i z zainteresowaniem obserwuje ptaszki.
Stanowisko obserwacyjne na wiśni
Wszystko, co lata stało się dla niego zajmującą zabawą.
W domu poluje na owady i wyłapuje je biegając po parapetach, na podwórku zaś usiłuje upolować wszystko, co ma pióra, lub przynajmniej skrzydełka.
W tym celu zaczął włazić na drzewa. Upodobał sobie jako punkt obserwacyjny najwyższą wiśnię. Nie tylko usiłuje po niej dostać się bliżej ptaków, ale zrobił sobie z niej stały punkt obserwacyjny. Jej cienkie gałązki nie są chyba tak wygodne, jak stare gałęzie czereśni, jednak z tej ostatniej Tytus zaliczył upadek z obijaniem się o gałązki i przestało mu się to drzewo podobać.
Okazuje się, że kot od początku wychowany przez ludzi (może tylko ten?) ma problemy z różnymi, instynktownymi wydawałoby się, zachowaniami. "Matka" (czyli ja) nie nauczyła go poruszania się w terenie.
Na przykład przechodził na podwórko sąsiadów (jest podgięta siatka) i... nie wiedział jak ma wrócić.
Po kilku razach, gdy musiałam po niego pójść - chyba się poddał.
Lekkie wychylenie z balkonu - za owadem
Rozpaczą zupełną było, gdy z podwórka sąsiada przeszedł na kolejne, z którego nie ma bezpośredniego przejścia "do domu", bo sąsiedzi płot zastawili płytami falistymi. Kocia radość, gdy go przywołaliśmy i udało nam się uchylić mu na chwilę przejście, nie miała granic.
Bez dwóch zdań staliśmy się jego rodziną (stadem? - to chyba kotów nie dotyczy?)
W każdym razie Łaciaty każdego ranka wita się z wszystkimi po kolei - z Regisem też! Przychodzi wołany po imieniu, wodę pije najchętniej bieżącą, wskakuje na umywalkę i czeka aż osoba przebywająca w łazience odkręci mu delikatnie kran, śpi na mojej kołdrze (zgroza - kiedyś było dla mnie nie do pomyślenia), a w dzień - jeśli nie goni muszek lub motyli - wyleguje się pod stołem w ogrodzie.
I tak ratując mu kocie życie, niechcący uczłowieczyliśmy sierściucha, z wszystkimi tego skutkami...

poniedziałek, 6 maja 2013

Poziomki

Na życzenie dzieci w ogródeczku mają się znaleźć poziomki lub truskawki - byle dużo.
Niestety nie mam dość miejsca na jedno i drugie. Jako, że truskawkami cieszymy się dość krótko, a poziomki owocują całe lato, wybór padł na poziomki.
Jesienią nie byłam dość przewidująca i teraz, żeby jak najprędzej cieszyć się słodkimi owockami muszę kupić sadzonki.
Moja wizyta w najbliższym sklepie ogrodniczym przyprawiła mnie o opad szczęki i ból portfela.
Zakupy zostały wstrzymane, ponieważ jedna sadzonka poziomki kosztuje trzy złote.
Ale od czegóż jest internet - ratunek przed ruiną. Znalazłam przyzwoite sadzonki po półtora złotego za dwie sztuki. Nawet z opłatą za transport wydam mniej niż kupując w najbliższym sklepie...
     Po ostatnich deszczach miałam nadzieję, że chociaż kilka dni obejdzie się bez podlewania ogrodu. Niestety, nic z tego, słoneczne dni, a do tego jeszcze wiejący dziś wiatr, wysuszają wszystko na wiór.
Cieszę się wschodzącą rzodkiewką i powoli kiełkującymi innymi wrzywkami.
Pomidorki codziennie hartują się na słoneczku. Tylko kwiatków jeszcze nie mam żadnych.
Ktoś wie jak długo kiełkuje kukurydza?

niedziela, 5 maja 2013

Małe paskudztwo

Napadło mnie kilka dni temu takie małe paskudztwo.
Nie widać tego, a człowieka z nóg zwala i do łóżka kładzie.
Oczka łzawią, z nosa, jak z kranu kapie, a ręce się do niczego nie nadają.
Nawet czytać nie bardzo miałam siły, że o pisaniu nie wspomnę. Tylko święta naszego narodowego nie mogłam pominąć, ale poza tym moja działalność sprowadzała się do wycierania nosa i zmiany boku, na którym leżało moje niezdolne do działania oblicze.
Tymczasem magnolia zgubiła już prawie wszystkie swoje śliczne kwiaty, a czereśnie i wiśnie sypią płatkami swoich kwiatów, jak śniegiem.
Przez moment wygląda to uroczo, bo stojąc wśród drzew możemy patrzeć, jak przy najlżejszym powiewie wiatru białe płatki kwiatów powoli opadają na ziemię.
Jest to obrazek tak delikatny i ulotny, że trudno go uchwycić w obiektywie aparatu - próbuje, ale z miernym efektem. Na zdjęciu bajkowa sceneria staje się płaska i pozbawiona wdzięku.
Nie dziwię się, że są na świecie miejsca, że kwitnące drzewa stają się przyczynkiem do świętowania i celebrowania piękna. Przecież kwiaty są tak ulotne i nietrwałe, że jedyne, co po nich zostaje to wrażenie piękna i szczęścia oraz uczucie radości i podziwu w naszych wspomnieniach.



piątek, 3 maja 2013

Witaj majowa jutrzenko...


  Anioł Polski
                                (namalował Jerzy Kolecki) 

Anioł Polski


Słuchaj i patrz
Przez wieków zasłonę praojców pieśni echo rozbrzmiewa
z ksiąg kart pożółkłych i z mogił
duch wzlata
ziarno mądrości wyrasta
to Polska
kwiatem wdzięczności zakwitłą
i dumy
na nowy zasiew z nadzieją wciąż czeka
                         Jerzy Kolecki