sobota, 23 maja 2015

Dawna piosenko, piosneczko...

94 cztery lata mijają odkąd Ślązacy powstali, by walczyć o polskość.
Wydostanie się spod niemieckiej władzy było dla nich tak ważne, że dla sprawy poświęcali swoje życie.
Nie było łatwo, bo cywilne grupy, walczyły z regularnym wojskiem. Wiele rodzin straciło wtedy ojców, braci, synów.
Zginął też brat mojej babci, Filip. Młody chłopak. Babcia do końca życia, przez sześćdziesiąt osiem lat,  wspominała go ze łzami w oczach.
Kiedy patrzymy na groby tych, którym Polska była droższa od życia, ze smutkiem zobaczymy, że najwięcej mogił skrywa bohaterów w wieku 17 - 22 lata.
Dziś, ze smutkiem dowiadujemy się, że są tacy, którzy twierdzą, że zryw wiodący śląski lud do wolności i Polski, był... wojną domową.
Jest tylko mały problem: jeżeli była to wojna domowa pomiędzy swymi, czyli mieszkańcami tych starych polskich ziem, dlaczego potrafimy wskazać groby polskich powstańców, a nie ma grobów powstańców niemieckich???
Odpowiedź jest bardzo prosta. Rodziny upominały się o poległych Niemców i zabierały ich "do domu", do siebie, w miejsce, z którego tu przyjechali, by pochować ich w pobliży krewnych. Ziemia śląska nie była ich rodzinną i ojczystą ziemią.
Dziś coraz częściej pojawiają się głosy, trendy i akcje, które małymi kroczkami chcą znów zniemczyć cudowna śląską ziemię, akcje które mieszają w ludzkich duszach. Na szczęście ciągle jeszcze potrafimy wskazać groby tych, którzy pokazali, że  o Polskę trzeba walczyć.
To z domu rodzinnego wyniosłam powiedzenie "rano kasza, wieczór kasza, byle Polska była nasza".
Polska była tym dobrem, dla którego warto było poświęcić wygody życia codziennego i własną krew.
Chyba powinniśmy się wszyscy tego nauczyć...
Trzy skrzydła - trzy skrzydła wzlotów do wolności i Polski...
Znalezione obrazy dla zapytania iii powstanie śląskie
Wyszli z domu, z fabryki, z kopalni - do walki
Znalezione obrazy dla zapytania iii powstanie śląskie
Młodych nauczono, co jest najważniejsza

 Ciekawe, że zachowało się mnóstwo powstańczych piosenek PO POLSKU, a nie słyszałam i poznałam ani jednej z drugiej strony. W piosenkach powstańczych nie ma zniemczeń!

czwartek, 21 maja 2015

Jak to z demokracją bywa

Demokracja nie jest cudownym środkiem:

Wilno, Uniwersytet Stefana Batorego, lata 30. XX w.
Na seminarium Antoniego Zygmunda (1900-1992) powstaje problem, czy pewne twierdzenie jest prawdziwe. Nikt nie potrafi znaleźć dowodu ani kontrprzykładu.
Co zrobić?
Zygmund zarządza... głosowanie.
Wynik: „twierdzenie jest fałszywe”.
Po 3 tygodniach, zjawia się na seminarium młody matematyk - Józef Marcinkiewicz (1910-1940)
- z dowodem poprawności twierdzenia.
Zygmund pointuje: Oto do czego prowadzi demokracja!

wtorek, 19 maja 2015

Zapalniczka dla piromana

Lata piroman po wsi i pali: fabryki, szkoły, rodziny, ludzkie pieniądze, wolność. Do lasu się zbliża, co się jeszcze ostatni przed pożarem uchował.
Wszyscy to widzą, część uciekła, część się schowała. Wszyscy płaczą, że źle, że ciężko, że rodziny daleko i nie mają po co na zgliszcza wracać.
Ale jak przyjdzie do wybierania sołtysa, to znów znajdą się tacy, co piromana wybiorą i zapalniczkę mu z dumą wręczą, a jeszcze innym wytłumaczą, że od pożaru ciepło było.
Aż się chce krzyczeć za Maćkiem z Pana Tadeusza: GŁUPI ! - nie myślą o dobru Rzeczpospolitej, ale o swojej prywacie. GŁUPI !!!
... ale to chyba nie pomoże, bo skąd głupi ma wiedzieć, że jest głupi?

środa, 29 kwietnia 2015

Trutka na gryzonie

Obecne trutki na szczury działają długotrwale, zbijając zwierzęta blokując im produkcje witaminy K.
Kot może zjeść już zatrutą myszkę i potem samemu powoli umierać.
Tak stało się z naszą Kicią. Nie miała szans. Ratowanie jej, leki, kroplówki nie pomogły, bo objawy: nie jedzenie i nie picie, były już początkiem końca. Weterynarz mówi, że trucizna mogła być zjedzona nawet do trzech tygodni wcześniej.
Uważajcie na swoje koty, zwłaszcza te wychodzące w mieście lub okolice jakichś magazynów, gdzie wykłada się trucizny na gryzonie. Nim zaczną się objawy - jest za późno.
zostanie puste miejsce...

wtorek, 14 kwietnia 2015

Święto Ludzi Karpat

Szanowni Państwo,
Mając na uwadze wielkie bogactwo kultury i bioróżnorodności Karpat, możliwości i szans jakie wynikają z Konwencji Karpackiej, a także wsparcia rozwoju terenów górskich proponowanych w programach PROW i programach regionalnych na lata 2014-2020, w oparciu o doświadczenie współpracy w ramach Redyku Karpackiego 2013, ukazując wspólne dziedzictwo wołoskie, zapraszamy wszystkich miłośników gór na I ZJAZD KARPACKI – zorganizowany pod patronatem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej przez jedną z najstarszych organizacji społeczno–kulturalnych działających na terenie Karpat – Związku Podhalan – przy wsparciu i współdziałaniu innych stowarzyszeń i organizacji działających na terenach górskich.
Ludźmierz to miejsce szczególne dla podkarpackiej, podhalańskiej ziemi od kilkuset lat. W tym roku przypada I rocznica Kanonizacji Świętego z Karpat – Jana Pawła II, który brał udział w koronacji obrazu Matki Bożej Ludźmierskiej, a także odwiedził w 1997 roku to Sanktuarium. Na uroczystość Świętego Wojciecha zjeżdżają się tutaj co roku bacowie i gazdowie, by rozpocząć wiosenny redyk. Dziś, w 80-tą rocznicę I Święta Gór, które odbyło się w Zakopanem w 1935r. chcemy spotkać się ponownie, by podkreślić wspólne dziedzictwo kulturowe, a jednocześnie zwrócić uwagę na bioróżnorodność przyrodniczą, te dwa aspekty są bowiem podstawą zrównoważonego rozwoju terenów górskich.
W załączeniu przesyłamy plakat oraz zaproszenie w wersji graficznej, więcej informacji znajdą Państwo na stronie www.redykkarpacki.pl

Z poważaniem

Maria Kohut 
Biuro Fundacji
,
Fundacja Pasterstwo Transhumancyjne
43-474 Koniaków 33, KRS 0000414829 
NIP: 5482659302, REGON:242889138

sobota, 4 kwietnia 2015

Święto w ciszy

Uwielbiam święta.
W mieście robi się wtedy tak cicho...
Bez hałasu, bieganiny, szalonego ruchu, pośpiechu miasto staje się przez chwilę przyjazne ludziom.

Wszystkim tu zaglądającym życzę, by Zmartwychwstanie było dla Was
świętem Miłości, Pokoju i Nadziei.
Znalezione obrazy dla zapytania zmartwychwstanie
WESOŁYCH ŚWIĄT!

środa, 1 kwietnia 2015

Niejadalna czekolada

No, bo jak nazwać czekoladę, która składa się głównie z konserwantów i substancji zapachowych?
A w sklepach takie przeważają. Żeby dostać czekoladę, która smakuje jak czekolada (czy smaki z dzieciństwa wszystkich prześladują?) trzeba się wybrać do centrum miasta i zapłacić szokująco dużo.
A marzy mi się taka rozpływająca w ustach, nie zaś twarda substancja o konsystencji kruszącego się plastiku, z której trudno wydobyć właściwy smak i aromat. Po przeczytaniu składu kolejnej tabliczki - poddałam się. To ja już wole własny produkt.
Do tej pory zrobiłam 2 podejścia, niestety do zdjęć nie dotrwało nic...
Znalezione obrazy dla zapytania czekolada domowa
zdjęcie wyszperane w necie
Z tego samego przepisu, za pierwszym razem długo gotowałam podane produkty, cukier stał się więc ciągutkiem i wyrób końcowy miał delikatnie coś wspólnego z toffi. (mniam!)
Za drugim razem skróciłam czas ogrzewania składników do minimum, więc całość wyszła krucha. (kolejne mniam!) W dodatku za drugim razem "foremkę" podsypałam gorzkim kakao, więc bosko słodka masa miała, gorzką, cudowną otoczkę.
Wszystko robi się szybko i bez specjalnej papraniny. Najtrudniejsze jest oczekiwanie, aż masa się wystudzi. Na pocieszenie zostaje wyskrobywanie garnka i oblizywanie łyżki.
Jak zrobić?
1 i 1/2 szklanki cukru + 1/2 szklanki mleka + kostkę masła (200g) rozpuścić na małym ogniu (temperatura i długość gotowania decyduje, czy zrobi się ciągutek, czy krucha masa) NIE PRZYPALIĆ!
Dodać nieco zapachu waniliowego lub cukier waniliowy oraz 4 czubate (można więcej) łyżki kakao.
Po zdjęciu z ognia wsypujemy 2 i 1/2 szklanki mleka w proszku (pełnego, nie granulowanego) i wszystko miksujemy, żeby nie było grudek.
Masę wlewamy do foremki wyłożonej papierem do pieczenia lub silikonowej formy.
Ja użyłam wieczka z pudełka do butów wyłożonego papierem silikonowanym.
Z podanych powyżej produktów wychodzi prawie kilogram słodkiej masy (czyli ok.10 tabliczek czekolady). Koszt wykonania wynosi około 10 złotych.
Wystudzony blok słodkości (u mnie stał całą noc w lodówce) pokroiłam na 10 części, które zawinęłam w kawałki papieru do wypieków. Tak przechowywane w dostępnym miejscu bardzo szybko zaczęły "odparowywać".
Już wiem, że można do robionej masy czekoladowej dodać inne lubiane aromaty: rumowy, arakowy, itd.
Kolejnym wariantem, który będę próbowała zrobić, będzie zmieszanie masy czekoladowej z orzechami i/lub pokruszonymi herbatnikami.
Takie "swojskie" czekolady robiło się w domu, gdy wszystko było na kartki. Warunkiem było upolowanie kakao...